Tylko ten problem może się właśnie nasilić, jeśli wrócimy do dwóch faz grupowych, bo tam zawsze był jakiś słabszy na papierze, którego ktoś wylosował. Były w poszczególnych edycjach Panathinaikos, Galatasaray, Porto... A kiedyś w ćwierćfinałach trafiało się na Olympiakos, czy Rosenborg. I o ile teraz są np. do wyboru Wolfsburg, czy Benfica, tak wtedy był ten jeden teoretycznie słabszy i dzisiaj wylosowanie go tym bardziej spotkałoby się z opinią, że mega szczęście i "x" zespół jako jedyny ma autostradę do półfinału, a reszta musi się męczyć między sobą.
Nowy podział na koszyki jest o tyle sprawiedliwy, że faktycznie mówimy o krajowych mistrzach, a nie o tym, kto ma jaki budżet, tradycję, liczbę pucharów w gablocie itd. Kiedyś były po trzy kluby z Anglii i Hiszpanii w pierwszym koszyku... I np. mieliśmy Arsenal, czy Valencię. Tylko z jakiej racji one miały być wyżej rozstawione od np. Lyonu, czy Porto? Bo są z Anglii/Hiszpanii? Bo były w finałach Ligi Mistrzów? Nie wygrało się ligi, to niższy koszyk w LM, a nie takie jechanie na marce. Później taka Valencia dostaje po dupie w grupie od Genk i Zenitu, a Arsenal obrywa u siebie z Olympiakosem i Monaco. I za co znowu miałyby być te wyższe koszyki? Mistrz kraju ok, reszta niech się martwi w trakcie sezonu, co daje np. 3. miejsce w lidze.



