Nie chciałem wczoraj w czasie finału wchodzić na forum, żeby nie rozpraszać uwagi od meczu i patrząc po ilości postów to była rozsądna decyzja.
Co do samego meczu - choć przez pierwsze 30 minut Real bardzo mądrze utrzymywał się przy piłce zdobywając kolejne metry boiska jak i stwarzał zagrożenie ze stałych fragmentów gry (czego ukoronowaniem nieprawidłowa bramka Ramosa) tak później wyglądało to po prostu źle. Wiem, że oddanie piłki Atletico po strzelonej bramce było świadomym posunięciem ekipy Zidana, ale mimo wszystko uważam, że Real zostawiał zbyt wiele miejsca między formacją obrony i pomocy, z czego korzystało Atleti i kilka razy zagroziło bramce Keylora, który w końcu musiał skapitulować. Można powiedzieć, że szczęśliwie oprócz bramki Carrasco oraz karnego Griezmanna Atletico nie spowodowało, że Navas musiał pokazywać swój kunszt, więc w pewnym sensie taktyka Zizou zdała swój egzamin.
Zmiany - tutaj oczywiście kluczowe było wpuszczenie Carrasco, czym zapunktował Cholo. Belg świetnie radził sobie na skrzydle, z łatwością mijał Danilo no i przede wszystkim strzelił bramkę, która dała drugie życie jego ekipie. Świetny ruch. Z kolei jak ocenić zmiany w przeciwnej ekipie? Wejście Danilo było wymuszone kontuzją Carvajala, ale widać, że już w przerwie coś się święciło. Gdy tylko Dani upadł na murawę to Danilo stał przy linii rozebrany z dresu i czekał na zmianę. Brazylijczyk, do czego zdążył już przyzwyczaić w Madrycie, był mierny w obronie, ale nie można mu zarzucić braku zaangażowania, czym dotychczas mnie osobiście najbardziej denerwował. Do tego zaliczył kluczową interwencję, gdy wybił wychodzącemu sam na sam Griezmannowi piłkę spod nóg. Isco jak zwykle zaliczył kilka głupich strat, ale oprócz nich zagrał według mnie solidne spotkanie. Udźwignął presję finału i radził sobie w środku pola fajnie wspomagając Lukę i Casemiro. Na koniec Vazquez - gdy zobaczyłem go gotowego do wejścia to modliłem się o jedno (choć wiedziałem, że to nierealne) - niech na tablicy pojawi się numer 7. Jak można się było spodziewać tak się nie stało, co według mnie było błędem Zidana, bo Ronaldo (po raz drugi wystąpił w finale z problemami, po raz drugi było to aż nadto widoczne), był najsłabszy z duetu (#pdk) BBC.
Pomijając karne i tak fatalną, że aż śmieszną postawę Oblaka, według mnie ten wielce gloryfikowany tutaj Simeone sam, o ile nie przegrał, to na pewno nie pomógł swojej ekipie w odniesieniu zwycięstwa w dogrywce. Real w zasadzie grał w 9 - Ronaldo, jak już wcześniej wspominałem, miał jakiś problem, za to Bale ledwo chodził nie mówiąc już nic o bieganiu. I to ten Real sprawiał, że pod bramką Atletico kotłowało się co kilka minut, a plan Atleti na te 30 minut był taki, żeby dotrwać do karnych, a tam może się uda. Przecież oni nie stworzyli żadnego zagrożenia w całej dogrywce. Jeśli o ekipie Simeone jak i o nim samym się mówi, że mają jaja to w dogrywce im ich po prostu zabrakło.
W Realu indywidualnie dla mnie najlepszym zawodnikiem był Casemiro (choć radzę zerknąć na bramkę Carrasco i zobaczyć z jakim "zaangażowaniem" ruszył do Gabiego), zaraz obok niego Modrić i Bale - ten stwarzał więcej zagrożenia niż Benzema i Ronaldo razem wzięci (co ciekawe, jak oglądałem skrót finału sprzed 2 lat to Bale wyglądał identycznie - był bardzo groźny dla obrony Atletico, ale brakowało precyzji, tam w postawieniu kropki nad i pomógł mu geniusz Di Marii). Na drugim biegunie Pepe (cyrkowiec) i Ronaldo - choć tutaj za jego największy problem uważam przerost ambicji. Z pewnością czuł, że z jego zdrowiem nie jest dobrze, więc mógł poprosić o zmianę, ale chciał zostać bohaterem (wystarczy popatrzeć na jego strzały, choćby nawet na wolnego z dogrywki) i dlatego został na boisku.



