OK, przynajmniej jesteś tutaj konsekwentny. Czyli, doprowadzając Twoje oglądy do logicznej konkluzji, nie mamy podstaw do twierdzenia, że ISIS czyni cokolwiek złego, poza prywatną opinią tej czy innej osoby, która nie ma ani na jotę większego autorytetu niż opinia Al-Baghdadiego. Może jednak Al-Baghdadi ma rację? Kto wie? Ba, na pewno ma rację, w końcu każdy ma swoją prawdę, więc każdy ma rację.
Błąd w pytaniu - powinno ono brzmieć nie "po co Bóg miałby co takiego robić", tylko "czy Bóg mógłby coś takiego robić?". Oczywiście, że mógłby. Po co miałby to robić, i reszta Twojego wywodu, to już Twój prywatny osąd Boga, nie mający nic do rzeczy w kwestii czy Bóg istnieje, czy nie.Kluchman pisze:Oczywiście, że prezentuję. Odrzucam uniżoną postawę i stawiam pytanie: Po co bóg miałby coś takiego robić? Czy będąc bogiem naprawdę interesowałbyś się przez bardzo długi czas, czy każdy człowieczek z osobna grzeszy (łamie wymyślone przez ciebie zasady) i w jaki sposób to robi, po czym byś go nagradzał lub karał? Będąc nieskończenie mądrym i wszechmogącym z pewnością można sobie znaleźć ciekawsze zajęcia i argumentacja w stylu "niezbadane są wyroki" jest mało satysfakcjonująca.
Uważasz tak, ponieważ źle definiujesz pojęcie miłosierdzia. Wszechmiłosierdzie jest pojęciem błędnym - miłosierdzie Boga jest owszem, nieograniczone, ale tylko dla nawróconego grzesznika. Nienawróceni i ci, którzy do końca nie chcą być posłuszni Bogu, odrzucając jego łaskę, doznają oczywiście nie miłosierdzia, a sprawiedliwej kary.czarny samael pisze: Nie kpij. Sama wszechmoc i wszechmiłosierdzie jakiegokolwiek boga przy jednoczesnym istnieniu zła w jakiejkolwiek formie (zła z punktu widzenia nawet danej religii) jest sprzecznością.
Nie mieli szansy postąpić inaczej? Oczywiście, że mieli - to, że Bóg zna przyszłość, nie znaczy, że determinuje ją i odbiera ludziom wolną wolę. Bóg wiedział co zrobią ludzie, ale nie znaczy, że nie mieli oni wolnej woli w podejmowaniu wyborów.czarny samael pisze:Poza tym wszechwiedzący bóg, który jest "zaskakiwany", "zezłoszczony", czy poddający testom ludzi? Żart z logiki. Jeśli wiem wszystko, to nie muszę nikogo testować, bo wiem jak się zachowa. Ten ktoś nie ma żadnej szansy postąpić inaczej, bo ja WIEM co zrobi, nie mam prawie pełną pewność. Ja WIEM. Jak można zezłościć się na to jest nieuniknione? Jak bóg mógł zezłościć się na mieszkańców Sodomy i Gomory, skoro przy tworzeniu świata WIEDZIAŁ, że takie osoby powstaną i będą tak czynić?
Jak już pisałem, Rz 9:20-21, kimże jesteś, aby kłócić się z Bogiem o to, jakim Cię stworzył. Może Ci się nie podobać, że Bóg stworzył świat tak, a nie inaczej, ale nic to nie znaczy. Póki co nie podałeś żadnych konkretnych argumentów przeciw istnieniu Boga, a jedynie swoją ocenę, że Bóg przedstawiony w Biblii jest Twoim zdaniem niesprawiedliwy. Twoja ocena Boga, jakakolwiek by ona nie była, nie ma najmniejszego znaczenia w kwestii dyskusji nad jego istnieniem.czarny samael pisze:Ale to prowadzi do kolejnego wniosku, który mówi o absurdzie tej sytuacji, bowiem jeśli bóg wie wszystko, to tworząc świat, wiedział że tworzy ludzi grzesznymi i tym samym to ON ODPOWIADA za et grzechy, nie oni.
Podobnie z "wolną wolą" - jaka to wolna wola, skoro ludzie raz, że muszą robić co karze im bóg, a dwa że bóg z góry wie co zrobią?
Posługujesz się tutaj błędnym, wręcz karykaturalnym zrozumieniem pojęcia planu Bożego. Bóg nie determinuje i nie planuje wszystkiego, do czego dochodzi - wiele z tych rzeczy odbywa się jedynie za jego przyzwoleniem. Pojęcie celu w takim postrzeganiu jak powyżej jest ujęte pragmatycznie, utylitarnie, podczas gdy stworzenie świata takie nie było - celem Boga było nie tyle osiągnięcie czegoś fizycznie, dojście od punktu A do B, a własna gloryfikacja. Kolejna kwestia, odnosząca się też do poprzedniego cytatu - postrzegasz byt funkcjonujący poza czasem i na zupełnie innych zasadach niż człowiek przez Twoje ludzkie, ułomne zrozumienie czasu, materii i przestrzeni, które są niewystarczające do zrozumienia bytu, który tym ograniczeniom nie podlega.czarny samael pisze:Nie mówiąc o jego interwencjach - po co interweniować we własny plan, skoro jest się ideałem, ergo twórcą idealnych projektów?
Oczywiście bezsensem jest również tworzenie czegokolwiek, bo tworzenie niesie ze sobą cel. A cel wszechmocnej istoty może przecież być zrealizowany na jej życzenie.
Znowu, Twoja ocena biblijnego Boga, nie mająca nic do rzeczy w kwestii tego, czy Bóg istnieje czy nie. Wywody te, po pierwsze, ignorują pozostawienie przez Boga ludziom wolnej woli, po drugie, zakładają u ich samej podstawy, jako aksjomat, że Bóg jest ludziom cokolwiek winien i że powinien się zachowywać wobec ludzi przestrzegając norm, które Ty uważasz za sprawiedliwe i odpowiednie, narzucając je tym samym Bogu. Otóż nie, Bóg nie jest nikomu nic winien.czarny samael pisze:To jest czysta bezczelność: Twórca nie jest odpowiedzialny za swoje dzieło? Twórca, który wie DOKŁADNIE jak to dzieło się zachowa? Twórca mający wiedzę o tym, że jego twór nie spełni stawianych przed nim wymagań, o czym wiedział eony przed jego powstaniem? I on nie jest nic winien?
Poza tym co to za logika, że jak bóg coś robi to to jest dobre i sprawiedliwe? Stworzył Niosącego Światło, który wedle jego własnej logiki jest nieskończonym złem, więc automatycznie TO ON ponosi odpowiedzialność za istnienie nieskończonego zła, skoro Z GÓRY WIEDZIAŁ kogo tworzy.
Jakie nieścisłości? Póki co jedyne co przedstawiłeś, to Twoje niezadowolenie z tego, że Bóg przedstawiony w Biblii nie odpowiada Twoim wyobrażeniom jak Bóg powinien się zachowywać i co powinien robić, i oskarżanie Go o niesprawiedliwość. To zupełnie co innego niż wykazanie nieścisłości.czarny samael pisze:A teraz bardziej konkretnie:
Te wszystkie bajki, gadki i gawędy o ideale i braku możności poznania bogów to po prostu bardzo wygodne tezy, które nie mają ŻADNEJ PODSTAWY LOGICZNEJ i są czystą bzdurą, utkaną u podstaw pod tłumaczenie sobie różnych nieścisłości.
Po raz kolejny - to nie są żadne nieścisłości, tylko Twoje zarzuty wobec biblijnego Boga. Najwyraźniej nie rozróżniasz tych dwóch kategorii.czarny samael pisze:Czyż to nie jest wygodne, że bogowie nie muszą się z niczego tłumaczyć? Nikomu pokazać? Za nic nie odpowiadać? Że ich "wyroki są niezbadane"?
Pomijając już Twój wyraźny brak wiedzy na temat egzegezy Pisma Świętego, zakładasz tutaj a priori, że odkrycia naukowe takie jak ewolucja czy heliocentryzm są prawdziwe, i że Kościół się do nich dostosował (nic podobnego, Papież Pius XII zaledwie dozwolił na wiarę w teistyczną ewolucję i badania w tym kierunku, potępiając przy tym tych, którzy uważają ją za pewnik). Poza tym, kwestie związane z tymi odkryciami naukowymi (astronomia, biologia etc.) nie mają nic wspólnego z nauczaniem na temat wiary i moralności - żadne nauczanie Kościoła na temat moralności, ani interpretacja Pisma w tym zakresie nigdy nie zmieniły się z powodu odkryć naukowych.czarny samael pisze:Ależ oczywiście, że tak, bo nawet jak w Biblii jest napisane że Ziemia jest osłonięta kopułą nieba, to kiedy odkrywamy, że jest zupełnie inaczej, a gwiazdy nie mogą spaść na Ziemię, a co najwyżej ją połknąć, to nagle to jest metafora. Jakże wygodne. I tu sprowadzamy się do problemu postawionego prze rekina, gdzie odpowiedzią ma być obiektywne dobro i zło wywodzące się od boga, w tym przypadku chrześcijańskiego. Skoro kk potrafi dopasowywać interpretację swej księgi do odkryć naukowych, tłumacząc się metaforami, to znaczy że samo kk nie przedstawia żadnej spójnej wizji dobra i zła, bo wszystko można zinterpretować inaczej. Skoro tak, to oni sami już dawno zaprzeczyli istnieniu tego dobra i zła, choć rzecz jasna w wygodny dla siebie sposób: "My go jeszcze nie poznalismy i pojąć nie możemy".![]()
Istnieje i została jasno wyłożona w Piśmie Świętym i nauczaniu Kościoła, tylko ją odrzucasz.czarny samael pisze:A ponieważ żaden bóg nie wystąpił przed kamerami i nie obwieścił swojej spójnej wersji dobra i zła, to taka koncepcja W OGÓLE NIE ISTNIEJE.



