Jak pisałem, to kwestia perspektywy. Jeśli jednak odpowiednio duża liczba ludzi uzna działalność ISIS za zagrożenie, to podejmie działania w kierunku walki z tą organizacją. Z innej perspektywy jak najbardziej w działalności ISIS może nie być nic złego. Gdyby z każdej perspektywy ISIS było złe, to jako organizacja ludzi nie mogłoby istnieć, ponieważ należenie do takiego bytu przez nikogo nie byłoby postrzegane jako korzystne.Cement pisze: OK, przynajmniej jesteś tutaj konsekwentny. Czyli, doprowadzając Twoje oglądy do logicznej konkluzji, nie mamy podstaw do twierdzenia, że ISIS czyni cokolwiek złego, poza prywatną opinią tej czy innej osoby, która nie ma ani na jotę większego autorytetu niż opinia Al-Baghdadiego. Może jednak Al-Baghdadi ma rację? Kto wie? Ba, na pewno ma rację, w końcu każdy ma swoją prawdę, więc każdy ma rację.
Nikt nie napisał, że nie istnieje obiektywizm, a jedynie, że nie istnieje obiektywna moralność. To zupełnie coś innego. Obiektywizm sam w sobie istnieje.
Oczekiwanie dowodów na nieistnienie czegokolwiek to znana przepychanka. Oczywistym jest, że nie można udowodnić nieistnienia czegokolwiek. Nie można udowodnić, że nie istnieją smerfy, muminki, gumisie i krasnoludki. Nie można więc udowodnić również nieistnienia boga. Pytanie, czy uznanie hipotezy boga za prawdziwą cokolwiek wyjaśnia? Otóż nie. Prowadzi jedynie do powstania mnóstwa coraz bardziej absurdalnych pytań, dlatego nie ma sensu w świetle naszej aktualnej wiedzy uznawanie boga za prawdziwego bez przekonywujących dowodów za jego istnieniem.



