Albania - Szwajcaria 0:1
Albańczycy w grupie eliminacyjnej wyprzedzili m.in. Duńczyków oraz Serbów, a dzisiaj wyszli na Helwetów bez kompleksów, w ustawieniu 4-3-3. W pierwszej połowie im się to nie opłaciło, albowiem nie tylko szybko stracili gola, ale również czerwoną kartkę obejrzał Cana, a sytuację jeden na jeden z Sommerem zmarnował Sadiku. W drugiej połowie podopieczni Giovanniego De Biasiego zagrali z większym przekonaniem i paradoksalnie, ich gra wyglądała lepiej, będąc w osłabieniu. Nie wiem, jak Gashi mógł spartaczyć tę wymarzoną setkę, ale Szwajcarzy lepsi nie byli. Ba, biorąc pod uwagę, że grali z przewagą jednego zawodnika, to ich postawę można uznać za rozczarowanie. Nie tylko nie potrafili wykorzystać znakomitych okazji (Seferović...), ale i na dłuższy moment nie byli w stanie zdominować przeciwnika, nie chcieli go zabiegać i wykorzystać to, że Albania ma jednego mniej. Strzały z dystansu, Embolo, czy wcześniej Shaqiriego, też nijakie. Albo niecelne, albo zbyt lekkie/prosto w bramkarza. Berisha poza błędem z początku spotkania (jakże amatorskie zachowanie) wypadł bardzo dobrze, ale jego późniejsze znakomite interwencje nie oddadzą tego, co drużyna z Bałkanów stracili w 5. minucie. Aha, Djourou... Masakra. Musi się ogarnąć albo niech zagra ktoś inny.



