Anglia - Walia 2:1
pięknie. Walia w ofensywie nic nie pokazała, miała jeden rzut wolny, to go wykorzystała, zresztą przy pomocy Harta, ale tak to Anglicy mieli więcej dogodnych okazji na gola. Pierwsza połowa trochę nierówna, tj. z jednej strony pudło Sterlinga oraz minimalnie niecelna główka Smallinga, a z drugiej zawstydzające strzały Rooney'a oraz Kane'a. Przed meczem Hodgson się ładnie popisał z pozostawieniem Lallany oraz Sterlinga w pierwszym składzie. Alli też nie zachwyca i może na Słowację zasiądzie na ławce rezerwowych. Nie przekonuje mnie również Walker, który dzisiaj przeprowadził z jedną, może dwie, udane akcje ofensywne, a tak to dużo traci, jego dośrodkowania są często blokowane, a i potrafić być niepewny we własnym polu karnym (patrz: kiks w pierwszej połowie). Rooney znacznie słabiej niż z Rosją, chociaż ten strzał z dystansu mógł wejść. Uderzenie jednak zbyt wolne, zatem Hennessey miał wystarczająco czasu na to, aby zaliczyć udaną paradę. Manager Synów Albionu trafił natomiast ze zmianami. Gol Vardy'ego nieco szczęśliwy, jeśli weźmiemy pod uwagę niefortunne zagranie Williamsa, ale zwłaszcza Sturridge się rozkręcał z minuty na minutę i po niemrawym początku, jakby nie czuł piłki, zaczął grać na miarę oczekiwań. Rashford także na plus. Pierwszy kontakt z futbolówką miał nieudany, wszak ją stracił, ale później dobrze grał ciałem, umiejętnie wymieniał piłkę z Rosem oraz Rooney'em i jako joker może być na tym turnieju bardzo przydatny. Cóż, są trzy punkty, które udało się zdobyć rzutem na taśmę. Teraz Anglicy muszą powojować ze Słowakami i zgodnie z planem, awansować do 1/8 finału z pierwszego miejsca. O to łatwo nie będzie, ale mam nadzieję, że uda się tego dokonać.



