Walia - Irlandia Północna 1:0
co za męczące widowisko. W pierwszej połowie dwa stałe fragmenty gry dla Irlandii Północnej oraz sytuacja, w której Ramsey trafił do siatki rywala, ale słusznie odgwizdano jego pozycję spaloną, i tyle w kwestii emocji. Po przerwie rzut wolny w wykonaniu Bale'a oraz późniejsza bramka samobójcza... Generalnie dużo "kopaniny", niewiele składnych akcji, a postawa obu defensyw również niepewna, w efekcie ciężko chwalić grające reprezentacje za żelazną postawę w obronie (a już zwłaszcza Garetha McAuley'a). Nie oglądałem występu Walii z Rosją (w tym czasie grali Anglicy), ale dzisiejszego popołudnia Bale i spółka nie wyglądali lepiej względem rywalizacji ze Słowakami oraz Anglią. Ta drużyna zaimponowała w eliminacjach, lecz na samym turnieju poza fajerwerkami piłkarza Realu Madryt, raczej nie ma argumentów, aby na dłużej pozostać w pamięci kibiców. Oczywiście, abstrahując od końcowego wyniku, albowiem miejsce przynajmniej w najlepszej ósemce dla Walijczyków to ważne wydarzenie w dziejach futbolu. Dla ekipy Michaela O'Neilla piękna przygoda dobiegła końca. Z perspektywy czasu chyba najczęściej będzie się wracało do wygranej z Ukrainą.



