Straszliwe męczenie buły z obu stron, na pierwszy celny strzał na bramkę trzeba było czekać do dogrywki. Portugalczycy nie pokazali zupełnie nic, Ronaldo niewidoczny (choć miał udział przy bramce), z kolei Chorwaci niby atakowali i mieli inicjatywę, ale nic z tego nie wynikało - większość ich akcji polegała na rozegraniu piłki przed polem karnym, zakończonym w końcu beznadziejną wrzutką bądź dośrodkowaniem padającym łupem obrońców lub bramkarza. Jedyne prawdziwe zagrożenie dla bramki Rui Patricio miało miejsce po stałych fragmentach gry. Chorwaci powtórzyli tym samym scenariusz z Euro 2008, kiedy to w świetnym stylu wygrali grupę, i już w pierwszym meczu fazy pucharowej się spalili.
Portugalia zdecydowanie jest w zasięgu Polaków, liczę na zwycięstwo i awans biało-czerwonych do półfinału.



