Chorwacja - Portugalia 0:1
słabiutkie widowisko. W pierwszej połowie główka Pepe i to tyle w kwestii ciekawych sytuacji podbramkowych (może jeszcze strzał któregoś z Chorwatów na bliższy słupek bramki Rui Patrício). Po przerwie podobną okazją miał Vida, zresztą piłkarz ten trzykrotnie był bliski szczęścia trafienia do siatki rywala, lecz za każdym razem brakowało mu centymetrów. Oprócz niego do portugalskiej bramki mógł skierować piłkę Perišić, ale ostatecznie futbolówka po jego strzale trafiła w słupek. Przez dwie godziny gry, to drużyna Ante Čačicia dłużej się utrzymywała przy piłce, ale z jej wiecznego ataku pozycyjnego niewiele wychodziło. Portugalczycy schowani i czekali na ten jeden odpowiedni moment, aby wyprowadzić zabójczą kontrę, czego się doczekali w końcówce dogrywki. Bramka nieco szczęśliwa, tj. Quaresma miał fuksa, że piłka odbiła się pod takim kątem po interwencji Subašicia, ale i tak bura dla Chorwatów za postawę w obronie. Rozumiem, gdyby pozostawili bez opieki Naniego, ale nie Ronaldo... Pomeczowe łzy Darijo Srny oraz smutek Modricia przejmujące, lecz akurat dzisiaj bałkańska drużyna nie zachwyciła i nie zasłużyła na ten awans bardziej od ekipy Santosa.



