Anglia - Islandia 1:2
po takim występie - nawet mi ich nie żal. Wręcz przeciwnie, zaprezentowali taką żenadę, że wypada przeprosić kibiców za jej oglądanie. Nie jestem w stanie nikogo pochwalić, dosłownie każdy z Anglików był dzisiaj na dnie. Hart i jego cudowna interwencja, po której Islandczycy obejmują prowadzenie. Walker (dlaczego do cholery nie grał Clyne?!!!), który nie potrafi dośrodkować i wiecznie podaje do tyłu. Cahill patrzący się na przeciwnika i nie wykonujący żadnego ruchu, a także wiecznie spóźniony Smalling (plus dla niego, że po przerwie wybitnie grał w powietrzu, wygrywając chyba wszystkie pojedynki powietrzne). Rose'owi po godzinie gry zabrakło sił, ale generalnie casus Walkera. Środek pomocy... Rooney dał dzisiaj popis. Aż się boję spojrzeć w statystyki, ile podań było niecelnych. A to za mocno, to za lekko, to wprost pod nogi rywala, to się potknął, to coś tam... Starożytni dramatopisarze by pokochali takiego bohatera. Dier nie wiem czemu zmieniony, nie grał aż tak źle, natomiast Wilshere przeciętna zmiana. Zwłaszcza początek był beznadziejny, łącznie z oddanym strzałem, później się trochę rozkręcił. Dla Alliego to za wysokie progi. Tzn. jeszcze, bo za dwa lata może grać lepiej, ale jeden rewelacyjny sezon w Tottenhamie nie oznacza, że ma być podstawowym ogniwem w reprezentacji. Sturridge fatalnie, niewidoczny i też trochę popsuł. Sterling do wymiany po kwadransie. Kane? Kto mu pozwala wykonywać te rożne i wolne? WSZYSTKIE bije za mocno. Tyle szans na gola zostały zaprzepaszczonych właśnie przez napastnika Kogutów. Zmiennicy... Vardy pokazał się w dwóch sytuacji, ale oczekiwałem więcej. Rashford w porządku, aczkolwiek w tej ostatniej popisowej akcji o jeden zwód za dużo. Trzeba było grać na przed pole karne.
Gratulacje dla Islandii, a Hodgsonowi już dziękujemy.



