I dlatego nie czepiam się postawy Włochów, ponieważ w przypadku awansu, gratulowałbym im tak samo, jak teraz Niemcom. Tak samo nie patrzę na to, że "gdyby nie Boateng...". Równie dobrze można stwierdzić, że gdyby nie Parolo, czy który tam był spóźniony za Özilem, to Niemcy by nie objęli prowadzenia.
Co moim zdaniem było nonsensem. Tj. jeśli ktoś ma konkretne argumenty, to w porządku, ale i tak nie rozumiem, na jakiej podstawie Włosi mieliby być gorsi od Szwecji, którą ciągnie weteran, czy ograniczonej technicznie Irlandii. O Belgach już dawno pisałem, że już w Brazylii pokazali, że nie ma powodów do przesadnego entuzjazmu i niech najpierw coś pokaże, aby pisać o niej jako faworycie, a nie tylko machać kartką z fajnymi nazwiskami.
Z Włochami ZAWSZE trzeba się liczyć. Mogą się skompromitować, jak na ostatnich dwóch Mundialach, ale to nie znaczy, że na kolejnej imprezie także nie będą w stawce.
Ja nie twierdzę, że to nie jest sukces. Zwyczajnie nie uważam, aby Włosi pokazali coś więcej z Niemcami niż uczynili to Ukraińcy oraz Polacy. Jasne, słusznie rozróżniasz fazę grupową od pucharowej, ale tak samo można stwierdzać w drugą stronę i inaczej patrzeć np. że Rosja pokonała Holandię, a to już byli inni Pomarańczowi niż ci z meczów grupowych. Patrzymy na fakty, ewentualnie okoliczności spotkania. Rozważania, czy jedna drużyna gra z mniejszym bądź większym zaangażowaniem na danym etapie, jest mimo wszystko trudną do dalszego komentowania subiektywizacją.
Oczywiście, ale jeszcze raz powtórzę: wyjmij Bonucciego, który jest zdaniem wielu głosów kandydatem do MVP, i pomyślmy, czy Włosi byliby aż tak mocni w obronie. Możliwe, że byliby, bo przecież solidny partner dla Chielliniego i Barzagliego pewnie by się znalazł, ale to już na pewno nie byłoby to samo, co żelazny, zgrany tercet z Juventusu. Ty piszesz o tym, że wypadło trzech graczy ze środka pola, a ja chcę pokazać, że czasami równie wielkie znaczenie ma utrata jednego zawodnika. Przecież do dzisiaj możemy dywagować, co by było, gdyby grał Nedved w finale w Manchesterze. Tak samo, jak w ataku prezentowaliby się Niemcy w półfinale Mistrzostw Świata z Hiszpanią, gdyby zagrał genialny w meczach z Anglią oraz Argentyną Müller. Dlatego jestem ciekawy, jak wyglądałoby strzelanie bramek przez nie tylko Włochów, jak również Walijczyków, Belgii, w której grałby jej kapitan, lider formacji Kompany (który w tym sezonie wracał po kontuzjach i od razu w City robił różnicę) kosztem Vermaelana, który nie wiem, kiedy zagrał wielki mecz w Barcelonie. Tak samo grał cały czas ten ch*jowy Sterling, a przecież normalnie weszliby za niego Welbeck, Walcott, czy Chamberlain...



