Wszyscy wytykają Portugalii, że wygrała na turnieju tylko jeden z siedmiu meczów w regulaminowym czasie. Ja bym w zaistniałej sytuacji zauważył, że Portugalczycy żadnego z siedmiu spotkań też nie przegrali.
Dziś IMO ekipa Santosa zagrała najlepszy mecz na turnieju. Świetnie zorganizowani na tyłach, z przodu kaleczyli jak we wcześniejszych meczach ale od wejścia Edera wyglądało to znacznie lepiej. No właśnie, pomijając taktykę Santosa, nie mogłem pojąć, że nie wykorzystywał jedynej klasycznej "9" jaką miał w kadrze. Odkąd wszedł Eder doszło wszystko czego brakowało Portugalii w ofensywie - zastawianie się, wygrywanie główek i utrzymywanie piłki na połowie przeciwnika. Rezerwowy dał w tym krótkim czasie wszystko czego nie mógł dać na tej pozycji, dobrze grający swoją drogą, Nani.
Zaryzykuję też stwierdzenie, że z Ronaldo na boisku przez cały mecz ,Portugalii byłoby dziś trudniej o zwycięstwo. Odkąd zszedł kapitan widać było kolektyw, kilku graczy wzięło na siebie większą odpowiedzialność a sam zespół bardziej wyglądał na drużynę niż z CR7 w składzie.
Kolejny kapitalny mecz duetu Pepe-Fonte. Ten pierwszy, mimo, że został wkręcony przez Gignaca jest IMO jednym z kandydatów do MVP turnieju. Znakomite zawody w jego wykonaniu. Równie wiele pochwał powinno powędrować w kierunku Rui Patricio i Williama Carvalho, którzy zagrali świetne zawody.
We Francji po raz kolejny zawiódł Pogba. Nawet jeśli miał nakreślone założenia, że ma pilnować tylko środkowej strefy i nie angażować się za bardzo w grę do przodu to na gracza lansowanego na jedną z największych gwiazd piłki pokazał zdecydowanie za mało. Za to Sissoko dziś był prawdziwą bestią. Gość kapitalnie pracował w każdym sektorze boiska, był dosłownie wszędzie, świetnie bronił ale i napędzał ataki. Wyglądał jak Yaya Toure w najlepszym okresie. Słabszy mecz Griezmanna ale i tak mógł być bohaterem Francji bo miał na głowie dwie piłki na złoto. Przy pierwszej zrobił co się dało i Rui Patricio uratował Portugalczyków, przy drugiej niewiele mu zabrakło.
Portugalia być może najsłabszym zwycięzcą EURO za naszego życia ale jednak mistrzem Europy i zapisuje się w historii piłki. Można lubić albo nie Ronaldo ale dokłada do kolekcji coś o czym Messi może wciąż tylko pomarzyć - wielki sukces z reprezentacją. Nawet jeśli dziś zespół wygrał praktycznie bez jego udziału.



