Wisła Kraków vs FC Panathinaikos

Awatar użytkownika
Snipp_
Bianconeri
Posty: 2230
Rejestracja: 29 cze 2005, 15:51
Reputacja: 3

Post autor: Snipp_ » 24 sie 2005, 1:12

Krzysztof Jarzyna pisze: 3 albo 4 razy pod rzad sfaulowal Cantoro.
O ile się nie myle był to Biscan. Flavio też obił Mauro, ale nie tak jak Chorwat.

Nudzi mi się, spać się nie chcę wiec skrobnę kilka słówek. Z góry zaznaczam, że nie zrobię sobie dobrze i nie zacytuje czyjejś wypowiedzi dzieląc ją na kawałki. Przpraszam.

Tak więc, Wisła przegrała przez brak doświadzczenia, które posiadały Koniczynki. Można to było zauważyć we większości aspektów gry, szczególnie w ataku, kiedy raz po raz świetne sytuacje marnowali Zieńczuk i Brożek. Franek był niewidoczny, ale to głównie dlatego, że gdy dostał piłkę nie miał do kogo zagrywać, gdyż na lewej flance Marka zastępowac musiał Brożek, bo nie wiedzieć czemu Zieńczuk zapadł w zimowy sen i jego gra ograniczała się do marnowania sytuacji strzałami obok bramki. zganić należy cantoro, który całkowicie odpuścił mecz. Nie wierzył sam w siebie, tracił. Duży minus.
O meczu przesądził początek pierwszej połowy. Engel w przerwie zapewne powiedział grajkom, że dostaną za awans premie od koszulkowego sponsora, a Ci zażądali zaliczek już w przerwie, co było widać w drugiej połowie. Nic się nie układało, za dużo było chaosu, co skrzętnie wykorzystali zawodnicy Panathinaikosu. Druga bramka - wina Radka, który popełnił szkolny błąd wybijając piłkę do góry, a nie na bok, czy za bramkę. Zresztą, nie mnie to oceniać. Później niby coś zaczęło się układać, ale nadal za dużo było niezdecydowania. We większość ofensywnych akcji Wisła traciła piłkę marnymi strzałami, a tu, pewnego razu się udało i Krakowianie byli w niebie. Nie długo niestety bo znów dali o sobie znać zawodnicy spod Olimpu. Dogrywka to nadal chaos i kto tam wie co jeszcze. Tutaj najwyraźniej widac było brak doświadczenia, choć ciężko o tym pleść kiedy klub gra w dziesiątkę. Wyrzucono tego, kóry ledwie kilka minut wcześniej wprawił w orgazm grupkę kibiców z Polski. Zresztą sędzia był trochę zamulony. Nie to, że źle sędziował, ale sam gubił się w swoich poczynaniach. Poza tym był podobny do kolesia z avatara piwusa IMO. Szkoda wielka, bo być może nastały by te czasy, dla niektórych lepsze kiedy nasza piłka osiągnie apogeum, czyli będzie zanczyła dla przeciętnego Polaka tyle co wódka. Narazie dało sie zauważyć w meine otoczeniu pewną niechęć, obojętność za którą powinno się obcinać paznokcie. Polski klub przed wielką szansą na sławę i szanowanie na zachodzie, co poprawi wizerunek naszego przepitego kraju a ktoś woli sobie w tym czasie pograć w domino czy iść się nawalić. Zresztą nawalić szła się większość, po meczu...

Wróć do „Puchary Europejskie”