Zagłębie Lubin - SønderjyskE 1:2
ciężko mi się oglądało tę kopaninę. Żałosny poziom, jakieś śmieszne dośrodkowania za końcową linię, strzały, po których piłka niemalże ląduje przy chorągiewkach, mnóstwo niedokładnych podań... Zwłaszcza pierwsza połowa była zatrważająco słaba. W drugiej już nieco lepiej, zwłaszcza, że gospodarze ruszyli do przodu. Stokowiec dobrze zrobił od razu przeprowadzając zmiany, aczkolwiek Starzyński, jak skutecznie wszedł w ten mecz, tak zaprzepaścił najlepszą okazję na uzyskanie umiarkowanie korzystnego rezultatu, jakim byłby (bramkowy) remis. Było kilka innych niezłych momentów typu strzał Vlaski w pierwszej połowie, czy główka Piątka oraz uderzenie Guldana z dalszej odległości w drugiej. Niestety, to za mało, aby móc z lepszym nastawieniem przystąpić do spotkania rewanżowego. Potrzeba dwóch goli, a polski klub gra na wyjeździe... Chyba Janus i Starzyński powinni zagrać od początku. Jest co gonić, a potrzeba wybieganych zawodników, żeby trochę pogonić tych duńskich drwali. Technicznie nie wyglądali dzisiaj lepiej od Polaków, niemniej jednak wykorzystali błędy rywala i dwukrotnie zaskoczyli Polačka. Zwłaszcza to drugie trafienie kompromitujące, aż przypomniał mi się mecz z Ekwadorem...



