Cesarz wszech chorób. Biografia raka - Siddhartha Mukherjee

Być może trochę tu mojego spaczenia zawodowego ale myślę, że książka jest zwyczajnie świetna. Myślę, że nagroda Pulitzera w kategorii Literatura Faktu jest tu wystarczającą rekomendacją. W skrócie historia raka, początków walki z nim i postępów w medycynie jakie dokonywały się w tym polu przez lata. Objętościowo i tematycznie ta pozycja może przerażać ale czyta się to świetnie za co bez wątpienia należą się oklaski autorowi. Obok polecanego Stulecia Chirurgów zdecydowanie najlepsza IMO pozycja w kategorii literatury faktu o historii medycyny. Niekoniecznie polecałbym ją hipochondrykom ale osoby, które lubią czytać o historii nie powinny żałować wielu godzin spędzonych z tą pozycją.
Pan Lodowego Ogrodu - Jarosław Grzędowicz

Lubię fantastykę od dzieciaka i z chęcią łykałem kolejne, polecane mi sagi. Na Pana Lodowego Ogrodu trafiłem z polecenia najpierw kumpla, a potem, początkowo sceptycznie nastawionej, narzeczonej, dla której obecnie jest to obecnie zdecydowany numer 1 i ukochana saga. Akurat był to czas kiedy wszędzie królował Martin i wybuchła mania Gry o Tron a ja już nie miałem czego czytać w świecie Lodu i Ognia. Wszedłem więc do świata Grzędowicza i wyszedłem z niego oczarowany. 4 opasłe tomy, świetnie skonstruowany świat, intrygujący wątek od samego początku. Nie przestałem czytać dopóki nie skończyłem. Zdecydowanie magnum opus tego autora i czołówka polskiej fantastyki. Uniwersum warte eksploracji i zaangażowania filmowców a także producentów gier jak to wiedźmińskie Sapkowskiego.
Wielkie Nadzieje - Charles Dickens

Zaliczana do klasyki ale to w pewnym sensie bajeczka, która także ląduje tu w dużej mierze ze względów sentymentalnych bo towarzyszyła mi w ważnych momentach mojego nastoletniego życia. Lubię i zawsze lubiłem angielskich autorów. Nie czyta się tego lekko jak wielu innych powieści ale styl przypadał mi zwykle do gustu i zabierałem się za te pozycje bez zgrzytania zębów. Oś fabuły raczej znana, do sieroty uśmiecha się los i zostaje obdarowany niespodziewaną fortuną co pozwala mu zmierzyć się z tytułowymi wielkimi nadziejami i powalczyć o marzenia. Z czasem nauczyłem się patrzeć też bardziej krytycznie na tę pozycję ale układając tę listę ten tytuł dość szybko przewinął się przez moją głowę. Na pewno nie każdemu się spodoba.
Z racji zbliżonej tematyki i sentymentów alternatywą był tutaj "Martin Eden" Jacka Londona ale postanowiłem postawić na Dickensa choć obie pozycje stoją dla mnie na równi.
Oddział chorych na raka - Aleksander Sołżenicyn

Znany tytuł i naprawdę duża rzecz. Sołżenicyna większość ceni i kojarzy z Archipelagu Gułag ale jak dla mnie to jest jego nr 1. Przez wiele lat pozycja zakazana w ZSRR z uwagi na krytyczne podejście autora do ówczesnego ustroju totalitarnego. To właśnie największy atut tej poruszającej i bardzo przygnębiającej książki. Autor pokazując walkę bohaterów ze straszną chorobą jaką jest rak pokazuje równolegle zmagania z systemem państwowym, do którego odnosi się tytuł w takim samym stopniu jak do wspomnianej choroby. Pozycja obowiązkowa.
Zielona Mila - Stephen King

Kolejny klasyk. Wszyscy znają film zaliczany przez większość do grona najlepszych bądź ulubionych filmów więc nie muszę pisać o czym to jest. W skrócie mogę napisać, że emocje przy czytaniu tej pozycji po raz pierwsze były silniejsze niż przy oglądaniu po raz pierwszy naprawdę świetnej adaptacji filmowej Darabonta. Niesamowity klimat, który wsysa. Dzieło Kinga jest wzruszające, wielowątkowe, ze świetnie wykreowanymi bohaterami a do tego sprawnie mieszające kilka gatunków bo mamy tu przede wszystkim dramat ale jest i trochę thrillera i fantastyki.
Klucze Królestwa - Archibald Joseph Cronin

Nie dla ateistów. Podejrzewam, że gdybym przeczytał tę książkę teraz nie miałaby szans trafić na tę listę. Czytałem ją jednak mając 16 lat, będąc na wakacjach u dziadków i pamiętam, że przypadkowo wpadła mi w ręce kiedy nudziłem się w deszczowy dzień. Zacząłem czytać i skończyłem dopiero jak skończyłem. Cronin opowiada historię księdza od dzieciaka do późnej starości i jego zmagania z życiem, moralnymi wyborami, licznymi przeciwnościami losu jakie są przed nim stawiane, obłudą w świecie kościoła itp. Teraz już jej tak dobrze nie pamiętam ale sentyment do tytułu pozostał (podobnie jak do drugiej pozycji tego autora - "Cytadeli", analogicznie o lekarzu). Jest takie uczucie po przeczytaniu dobrej książki, że człowiek kończąc ją uśmiecha się do siebie i pamiętam, że tu tak miałem.
Myszy i Ludzie - John Steinbeck
Prosta, króciutka (ile to ma, ze 100 stron?) i surowa historia o męskiej przyjaźni, marzeniach i oddaniu. Opowieść o dwóch przyjaciołach, jeden z nich jest upośledzonym gigantem wędrujących po Stanach w czasach Wielkiego Kryzysu w poszukiwaniu szczęścia i osadzenia się gdzieś na stałe. Choć książka jest bardzo mała objętościowo Steinbeckowi na tych 100 stronach udało się umieścić historię poruszającą, skłaniającą do refleksji i nie dającą jednoznacznych odpowiedzi.
Pasja życia - Irving Stone

Irving Stone wybrał sobie bardzo ciekawą niszę literacką. Facet opisuje biografie znanych postaci, głównie artystów (Michał Anioł, Pisarre ale i Darwin, Freud) opierając się na faktach ale dodając do tego sporo od siebie i puszczając wodze wyobraźni co sprawia, że zamiast typowych biografii dostajemy w zasadzie powieści. W efekcie fakty dostajemy podane w formie fabuły i jego książki czyta się jak beletrystykę. Z książek, które popełnił nr 1 dla mnie jest ta o Van Goghu. O ekscentrycznym malarzu nie wiadomo zbyt wiele ale bardzo mi przypadła do gustu forma w jakiej Stone postanowił przybliżyć jego postać.
Księga o Niewidzialnym - Eric-Emmanuel Schmitt

Nie jestem jakimś wielkim fanem Schmitta, nie wszystkie jego pozycje do mnie trafiają ale Księgę o Niewidzialnym dostałem w prezencie i okazał się to zbiór kilku opowiadań. Mimo wszystko dwa z nich bardzo mi się spodobały, na tyle, że postanowiłem je wyróżnić. A mam na myśli "Oskar i Pani Róża" a także "Dziecko Noego". Trzeba oddać Schmittowi, że świetnie buduje świat z perspektywy dziecka opisując trudne realia i sytuacje jakie je otaczają.
Moja lista się tu oczywiście nie kończy i mam nadzieję ją jeszcze uzupełniać w kolejnych postach w tym temacie ale czas mnie nagli więc na koniec zostawiłem absolutną petardę:
O psie, który jeździł koleją - Roman Pisarski

Też mam sentyment do Dzieci z Bullerbyn, Lassie, Łysków i innych pozycji dzieciństwa ale historia tego psa, którą moja mama zatruwała mi głowę od przedszkola czytając mi tę opowieść i doprowadzając mnie do łez, kilkukrotnie zanim dotarłem do etapu szkoły podstawowej, była absolutnym mindfuckiem i sprawiała, że przez kilka lat po powrocie z przedszkola pierwszą rzeczą jaką robiłem było tulenie mojego pluszowego psa. Lampo pamiętamy ['].



