Igrzyska Olimpijskie Rio 2016

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Igrzyska Olimpijskie Rio 2016

Post autor: blackmore » 07 sie 2016, 12:31

MazurXIII pisze: Bo wbrew temu co niektórzy tu wypisują w hierarchii niektórych dyscyplin IO są dość nisko. Np. piłka nożna, koszykówka (ale tylko dla Amerykanów) czy...tenis ;) - http://www.tenisportal.com/felieton/igr ... emy434520/
Igrzyska to specyficzny turniej, taki "bonusowy piąty Wielki Szlem", który celem staje się jednak dopiero dla zawodników doświadczonych, którzy w świecie tenisa już coś osiągneli i w momencie olimpijskiego triumfu nie byli anonimowi.
Na jej podstawie on to stwierdza? Pytał takiego Enqvista dlaczego leci do Aten?
Czyli jeżeli ludzie z drugiej setki w rankingu zaczęliby się zabijać o złoto, to nagle IO by się stały dla tenisistów prestiżowe?
Niektórzy pomyślą: no ale taka Jelena Dementieva (mistrzyni z Pekinu 2008) i Alicia Molik (brązowa z Aten 2004) czy sensacyjni Chilijczycy - Nicolas Massu (mistrz z Aten 2004) oraz Fernando Gonzalez (wicemistrz z Pekin 2008 i brązowy medalista z Aten 2004) mogli godnie zaprezentować swój kraj na igrzyskach. Dobra zgodzę się medalistami zostali, ale sami odpowiedzcie sobie na pytanie: o kim słyszeliście więcej i w historii tenisa byli bardziej znaczącymi postaciami, wspomniani sensacyjni medaliści czy niespodziewani triumfatorzy wielkoszlemowi, choćby Marion Bartoli (która na żadnych igrzyskach nie zagrała) czy Andy Roddick.
Dementieva to przez lata czołowa tenisistka świata.
González w 2008 miał kapitalną formę, był rok po życiowym sukcesie (finał Australian Open), a do 2009 roku ten zawodnik zawsze był w czołówce. Od piątego po dziesiąte miejsce w rankingu.

Massu ok, niespodzianka, ale... co za tendencyjność.

Autor artykułu wymienił Massu jako przykład sensacji i podważa prestiż IO, ale półfinalistów Nadala, Djokovicia, czy Blake'a z 2008, a także Federera, Murray'a, Del Potro i Djokovicia z 2012, to już pominął. Gdzie w tym gronie mamy odpowiednika Massu?

To w końcu zależy tym, którzy już wszystko osiągnęli i "teraz piąty Szlem", czy jednak niewygodny turniej w kalendarzu i trzeba rzucić na luz, bo Szlemy ważniejsze? Za dużo sprzeczności.

Tak samo ciekawi mnie, jak on postrzega takiego Kafelnikowa albo Haasa, gdy ci wojowali o olimpijskie złoto.
17-krotny triumfator imprez Wielkiego Szlema a także liderujący zestawieniu ATP przez 302 tygodnie Helwet smaku złota singlowego nie zaznał zaś do tej pory, co więcej, na 4 kolejnych igrzyskach, na których wystartował dopiero w kwiecie wieku wywalczył indywidualne srebro w Londynie w 2012
Tak, bo w 2008 roku miał koszmarny sezon, od początku sezonu zmagał się z mniejszymi bądź większymi chorobami typu grypa, a w największych turniejach przegrał z młodziutkim Djokoviciem, został zdeklasowany przez Nadala w Paryżu oraz zrzucony z wimbledońskiego tronu. To po prostu był fatalny sezon Federera. Jakoś Nadal i Djoković zagrali w Pekinie na swoim ówczesnym poziomie.

Wróć do „Inne sporty”