Fatalny dzień w Rio zwieńczony cudowną nocą w wykonaniu szczypiornistów. Tak jak się spodziewałem, prawo Murphy'ego zadziała. Wszyscy liczyli na siatkarzy i spodziewali się klęski ręcznych a było zupełnie na odwrót. Historia jak z tą słabą Legią w LM, tyle, że ręczni wczoraj potrafili zagrać genialnie. Siatkarze za to kolejny raz rozbudzają apetyty a wracają d domu z niczym.
Fajdek nie tylko bez złota, co samo w sobie byłoby rozczarowaniem ale w ogóle bez kwalifikacji do finału. To największa, negatywna sensacja tegorocznych IO jeśli chodzi o lekką i bardzo żal, że stała się udziałem Polaka. W cieniu odpadnięcia Fajdka najlepszy wynik eliminacji zanotował Nowicki. Na złoto nie liczę ale po cichu chciałbym żeby Wojtek skończył z medalem, ma na to realne szanse bo konkurencja, delikatnie mówiąc, nie błyszczy.
Bolt na lekko w finale 200m, bawi się z całym towarzystwem i brak złota byłby sporą niespodzianką. Gatlin się odgrażał, że zdetronizuje Bolta, na 100m niewiele zabrakło, na 200m wczoraj sensacyjnie odpadł. Podobną niespodzianką było odpadnięcie Blake'a.
Na 100m przez płotki totalna dominacja Amerykanek i wszystkie stopnie podium dla nich. Rollins pewnie wygrywa, reszta bije się na noże.
Mamy nową carycę sprintów kobiecych. Thompson po 100m, zdobywa także złoto na 200m po wspaniałej walce z Schippers, dla której te IO muszą być sporym niedosytem.
Fajny konkurs skoku w dal kobiet. Walka między dwoma Amerykankami, z którego zwycięsko wyszła Bartoletta wygrywając...o 2 cm.
Zapaśnicy na poziomie pływaków. Szkoda, że czasy polskiej potęgi w zapasach gdzie w Atlancie szedł medal za medalem już minęły.



