Leicester City – Arsenal 0:0
przeciętne, momentami senne, widowisko, ale z ciekawą końcówką. Jego pierwsze minuty tego nie zapowiadały. Lisy bardzo szybko ruszyły do przodu i w ciągu 2. minut na poważnie zagroziły bramce rywala, aczkolwiek odbyło się bez celnego strzału. Na odpowiedź Kanonierów nie należało długo czekać, gdyż wykonali oni rzut wolny opodal pola karnego gospodarzy. Z upływem czasu tempo spotkania jednak spadało i takim pobudzającym na chwilę momentem był kolejny stały fragment gry w wykonaniu ekipy Wengera. Cazorla niebezpiecznie posłał piłkę w szesnastkę przyjezdnych, po której do interwencji zmuszony został Kasper Schmeichel. W drugiej połowie przez jej zdecydowaną część przy piłce częściej się utrzymywali zawodnicy Ranieriego. To oni starali się dyktować warunki rywalizacji, ale sytuacji podbramkowych jak na lekarstwo. Nawet wtedy, gdy w końcu Lisy doczekały się możliwości na zaskoczenie Čecha, to Vardy nie był w stanie posłać piłki w światło bramki i należało obejść się smakiem. Niby mieliśmy przejawy tego zeszłosezonowego Leicester, niemniej jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że większość graczy straciła na jakości i poza aktywnym uczestnictwem w grze, nie są w stanie zagrać tego, co w poprzedniej edycji Premier League. Mahrez udane zwody przeplata prostą stratą; Vardy'emu brakuje celności, Simpson jest strasznie niepewny i jakby nerwowy, a w środku pola sam Drinkwater wszystkiego nie wyczyści. Okazaki wiadomo. Nawet Morgan miewał przestoje, aczkolwiek jego wślizg przy strzale Walcotta, to na pewno interwencja meczu. Arsenal na dobre się przebudził, gdy na plac gry weszli Özil z Wilshere'm. Kanonierzy potrafili na dłużej przycisnąć przeciwnika, lecz wciąż brakowało wykończenia. W końcówce spotkania po drugiej stronie dobrej okazji doczekał się Mahrez, ale przegrał pojedynek z Čechem, uderzając na bliższy słupek. Clatterbung z kolei podtrzymał słabą formę arbitrów i nie podyktował rzutu karnego po faulu Bellerína na Musie. Reasumując, podział punktów i jak rok temu mieliśmy festiwal bramek pomiędzy tymi drużynami, tak teraz obarczono nas średnim poziomem widowiska.



