Dijon 4-2 OL.
Co za mecz. W pierwszej połowie kompletna dominacja gości. Mimo takiej przewagi 2-2 do przerwy. Cornet marnował na potęgę. Od początku sezonu zresztą. Lyon powinien spokojnie strzelić 5 goli do przerwy. Kontuzja Lacazette w 42 min. i gol na 2-2 tuż przed końcem pierwszej połowy załamał gości. W drugiej połowie bezbarwni i bez pomysłu na grę. Dijon wypunktowało ich bezlitośnie. Tragiczna postawa defensywy. Szczególnie Nkoulou i Mapou. Fekir niewidoczny, Rybus także przeciętnie. Nic nie spaprał ale też nic nie wniósł. Zszedł około 70 minuty.



