Najłatwiej szukać w okresie przed komercjalizacją piłki, gdzie wielu zawodników spędzało kariery w rodzimych klubach.
Kilka przykładów:
- Teofilo Cubillas, który w latach 70-tych po okresie Pele był mega gwiazdą w Ameryce Południowej, wymiatał na Mundialach, a jego największe klubowe osiągnięcie to mistrzostwo Peru i Puchar Portugalii
- Leonel Sanchez, MVP MŚ 62, który całą karierę spędził w Chile kręcąc jakieś kosmiczne statystyki
- Garrincha - chyba nie wygrał nawet mistrzostwa Brazylii, a koleś to top10 graczy w historii piłki
I tak dalej.
Obecnie bardzo ciężko kogoś takiego wskazać. Przecież Totti przez kilkanaście lat kończy na podium czołowej ligi świata (bądź co bądź), a Shearer w Blackburn czy Newcastle lat 90-tych grał o tytuły. Chilavert pewnie pasuje, ale też nie było przypadku, że żaden czołowy klub go nie chciał, no i sporo chyba nawygrywał w Ameryce Południowej, a to dla Latynosów ma dużo większe znaczenie niż nam się wydaje.
Przecież Riquelme grał w Barcelonie, a potem był blisko finału Ligi Mistrzów w Villareal (miał karnego na dogrywkę z Arsenalem w 80-którejś minucie), a Quaresma grał w Chelsea, Interze czy innej Barcelonie.



