Middlesbrough (zbiorczy)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Middlesbrough (zbiorczy)

Post autor: blackmore » 22 paź 2016, 17:57

Arsenal – Middlesbrough 0:0

liczyłem na ciekawsze widowisko, aczkolwiek pierwsza połowa była całkiem udana. Pierwsze piętnaście, może ciut więcej, minut ze wskazaniem na Kanonierów, którzy imponowali kombinacyjną grą i wymianą wielu podań na niewielkiej przestrzeni. Gracze Karanki skrupulatnie pilnowali indywidualnie każdego z zawodników Arsenalu, ale to nie przeszkadzało rywalom, aby prowadzić akcję i szukać odpowiedniego momentu na zaskoczenie Valdésa. Z takich klarownych okazji warto wymienić strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Gastóna Ramíreza, po którym Čecha ratowała poprzeczka, zaś niewiele później z podobnej odległości szczęścia próbował Sánchez. Uderzenie Chilijczyka sparował jednak na rzut rożny Valdés. W drugiej połowie takich gorących momentów, niestety, nie było. Może za wyjątkiem pierwszego kwadransa, gdy Arsenal przycisnął beniaminka i momentami przyjezdni ratowali się w iście rozpaczliwy sposób, lecz im bliżej końca, tym tempo spotkania spadało. A nawet, gdy dochodziło do niezłych okazji na gola, to zawodziła umiejętność wykorzystania szansy i pewna naiwność (patrz "zwód" Negredo przy wślizgu Monreala). Myślę, że za dzisiejszy występ warto pochwalić Čecha. Czeski bramkarz kilkakrotnie wybronił bardzo trudne piłki, a do tego daje drużynie spokój, wychodząc i chwytając futbolówkę nawet na trzynastym, czternastym metrze "szesnastki". Największym rozczarowaniem chyba Adama Traoré, który zapomniał fundamentalnych spraw, jak umiejętne przyjęcie futbolówki. Naliczyłem trzy takie momenty, gdy obiecująco zapowiadająca się akcja gości została zaniechana przez prosty błąd techniczny Hiszpana malijskiego pochodzenia. Cóż, remis, z którego może się bardziej cieszyć Middlesbrough. Zresztą końcowe pożegnanie Karanki z Wengerem jasno pokazało, że Francuza zabolał ten podział punktów.

Wróć do „Anglia”