1/2 finału, pierwsze mecze
Cerro Porteno - Atletico Nacional 1:1 (Dominguez 45+5'-karny – Pereira 83'-sam.)
W pierwszym meczu półfinałowym tegorocznej edycji Copa Sudamericana Cerro Porteno podjęło tegorocznych zwycięzców Copa Libertadores. Przez pierwsze 20 minut gra koncentrowała się w roku pola, obie ekipy grały ostrożnie, nie było też żadnych godnych odnotowania akcji ofensywnych. Dopiero w 22 min. po kontrataku Atletico Nacional centymetry obok słupka uderzył Miguel Borja. W 36 min. po kolejnym szybkim ataku przed szansą stanął Orlando Berrio, ale jego strzał obronił Anthony Silva. Ekipa Cerro Porteno rozczarowywała dość prymitywną grą i atakami małą liczbą graczy, ale objęła prowadzenie - w doliczonym czasie gry 1. połowy w polu karnym gości starli się Cecilio Dominguez i MacNelly Torres, zdaniem arbitra Super Mac faulował. Dominguez efektowną podcinką w środek bramki zdobył gola. Zaraz na początku 2. połowy goście utracili Miguela Borję, który za odepchnięcie rywala musiał opuścić boisko. Kolejne kilkanaście minut obfitowało w spięcia, ostre faule i przerwy, przez co gra straciła płynność. Wyrównać mógł po prostopadłym podaniu Berrio, ale przegrał pojedynek z wychodzącym z bramki Anthonym Silvą, który skutecznie skrócił kąt. Wkrótce przewagę zaczęła jednak uzyskiwać grająca w przewadze liczebnej drużyna Cerro Porteno. Mimo to, wbrew przebiegowi gry padł gol wyrównujący - z rzutu wolnego dośrodkował MacNelly Torres, a ponad 80-krotny reprezentant Urugwaju Alvaro Pereira próbując wybić piłkę głową na rzut rożny skierował ją do własnej bramki. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i dwa najważniejsze południowoamerykańskie trofea w jednym roku dla Atletico Nacional są coraz bliżej.
San Lorenzo - Chapecoense 1:1 (Cauteruccio 30' – Ananias 62')
Osłabione brakiem zawieszonego za czerwoną kartkę z rewanżu z Palestino Fernando Belluschiego San Lorenzo podjęło na Nuevo Gasometro Chapecoense. Pierwsze kilkanaście minut przebiegało raczej ze wskazaniem na gości, choć bez wyraźnych sytuacji bramkowych. W 19 min. po kontrataku Chapecoense obok bramki strzeżonej przez doświadczonego Sebastiana Torrico strzelał Ananias, choć miał dwóch dobrze ustawionych kolegów do których mógł podawać. W 23 min. pierwszą okazję miała drużyna papieża Franciszka - po rzucie rożnym i wybiciu piłki niezły strzał sprzed pola karnego oddał Urugwajczyk Corujo, jednak Danilo poradził sobie. W 28 min. było bardzo blisko gola dla Chapecoense - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Neto, a Torrico instynktowną interwencją zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. To gospodarze objęli jednak prowadzenie - z rzutu wolnego dośrodkował Cauteruccio, a niedotknięta przez nikogo piłka zaskoczyła Danilo. W 34 min. goście opowiedzieli strzałem Gimeneza przed pola karnego, ale interwencja Torrico była bez zarzutu. Przez resztę 1. połowy dominowała argentyńska drużyna, ale do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Na początku 2. połowy ponownie atakowali gospodarze - w 50 min. po dograniu Corujo w pole karne Cauteruccio uderzył ponad bramką, w 57 min. szarżujący na bramkę gości Blandi przestrzelił, a w 60 min. po wzorowo wyprowadzonym kontrataku ponownie pomylił się bardzo aktywny w tym meczu Cauteruccio. Wbrew przebiegowi gry Brazylijczycy wyrównali - po dośrodkowaniu z lewego skrzydła piłka trafiła do Ananiasa, ten obrócił się z nią i po rękach Torrico trafił do siatki. Gospodarze rzucili się do ataków chcąc odzyskać prowadzenie. W 68 min. po świetnym dośrodkowaniu Cauteruccio z rzutu rożnego strzał głową Blandiego zdołał odbić Danilo, a później sam Cauteruccio po zgraniu piłki głową na środek pola karnego przez Corujo ładnie złożył się do strzału i uderzył minimalnie nad bramką. W międzyczasie Brazylijczycy wyprowadzili kilka groźnych kontr, po jednej z nich pojedynek sam na sam z Torrico przegrał Ananias. Najlepszą okazję dla San Lorenzo zmarnował jednak w 86 min. Blandi, pudłując z 6-7 metrów. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, i to Chapecoense jest bliższe awansu do swojego pierwszego finału Copa Sudamericana.



