Arsenal - PSG
Paryżanie osłabieni, bo Georgen kontuzjowany, a Ikone i Nkunku zasiedli na ławce na Emirates. I brak tej trójki było widać od początku, choć trudno mi powiedzieć którego najbardziej. Zastępujący Aleca Giacomimi miał mnóstwo problemów z Nelsonem, z którym przegrywał praktycznie każdy pojedynek 1 na 1 czy biegowy, pozwalał sobie zagrywać piłki za plecy. Epailly, który najprawdopodobniej usiadłby na ławce gdyby mógł zagrać Ikone, kompletnie nie wspierał na flance Giacominiego, często zostawiając go osamotnionego z Nelsonem czy wręcz dwójką graczy Arsenalu. w ofensywie może miał ze dwa fajne zagrania, zejścia do lewej nogi, ale brakowało u niego "kropki nad i". Natomiast kilkakrotnie więcej akcji spalił. Brak Nkunku w pewnym stopniu sprawił, że Paryżanie przez około 20 pierwszych minut mieli ogromne problemy z wyprowadzeniem piłki po ziemi z własnej połowy, utrzymaniem się przy niej dłużej. Bernede zagrał fajnie, tylko że on lepiej czuł się ustawiony wyżej, gdzieś między linią obrony a pomocy gospodarzy, nie miał tendencji do schodzenia głębiej. Soumare na dobrą sprawę wszedł w mecz po przerwie, podobnie jak Callegari, przez którego przechodziło wówczas znacznie więcej piłek i od razu gra gości wyglądała inaczej - płynniej i przyjemniej dla oka, bez nadmiernej bezpośredniości.
Kto na plus? Tak jak pisałem, Callegari potwierdził po przerwie, że ma papiery na kapitalnego registę. Zobaczymy, co z niego będzie i jak potoczy się jego kariera, bo podobnie myślałem o Demoncym po poprzedniej edycji, gdzie wymiatał i niedługo potem podpisał nowym kontrakt, by w tym sezonie pełnić rolę jedynie głębokiego rezerwowego w, nomen omen, rezerwach. Bernede kozak na piłce, balans ciałem, gała jak przyklejona do buta, niezły press resistance mimo skromnych warunków fizycznych, zdolność do gry kombinacyjnej itp. itd. Gorzej w defensywie. Sporo fauli, no i momentami ustawiał się za wysoko kiedy był potrzebny niżej. Co jeszcze? Eboa Eboa. Bardzo solidny rok temu, choć wówczas chyba bardziej podobał mi się Doucoure. Teraz bezsprzecznie lider i ostoja defensywy. Bije od niego pewność siebie, skuteczny w powietrzu, piekielnie silny i do tego szybki, szalenie trudny do ogrania tak na ziemi, jak i w powietrzu. Plus także jeśli chodzi o wyprowadzanie piłki, grę wślizgiem, asekurację. Bardzo dobre wrażenia zatarł jednak w końcówce, kiedy spuścił na moment z oczu Mavididiego, co skończyło się golem. Na szczęście dla PSG w ostatnim meczu do zachowania pierwszego miejsca w grupie i tak wystarczy im co najmniej remis ze słabym Ludugorcem. Ten Guclu na szpicy wydał mi się też całkiem fajnym zawodnikiem. Na transfermarkt wyczytałem, że to mega konus, 161 cm wzrostu, ale szczerze mówiąc nie wydawał się aż taki mikrusowaty, choć faktycznie jakichś super warunków fizycznych nie miał. Mimo to imponował grą tyłem do bramki. Bardzo fajnie w pierwszej części meczu zgarniał te wymuszone, bezpośrednie zagrania i na ogół precyzyjnie zgrywał ja na jeden kontakt do atakujących pomocników bądź skrzydłowych. Szybki, ruchliwy, "czujący" przestrzeń, z dobrą antycypacją boiskowych wydarzeń.
Jeśli chodzi o Arsenal, to oczywiście Reiss Nelson, którego kojarzę z ostatnich ME U17. Piekielnie dynamiczny chłopak, niesamowicie zwinny i zwrotny, a przy tym niezwykle inteligentny z piłką przy nodze. To nie jest skrzydłowy w typie Sterlinga (nawiązuję do wersji przedguardiolowej, bo ponoć za Pepa nieco bardziej przypomina piłkarza - nie wiem, nie oglądam), który w momencie otrzymania piłki ma tylko jeden pomysł - pościgać się do linii końcowej. Obunożność ułatwia mu grę, a utrudnia krycie, bo nie wiadomo czy spodziewać się zejścia do środka, czy sprintu pod linię boczną, skąd wcale nie musi dośrodkowywać, a zamarkować centrę i ściąć w szesnastkę bądź przerzucić piłkę na drugą stopę. Kreatywny, dużo widzi, nie boi się nieszablonowych zagrań, dobrze czuje się w szybkiej wymianie piłki na małej przestrzeni. Nie mogę uwierzyć, że mówię to o angielskim piłkarzu, ale - KOT. Do przerwy podobał mi się również McGuane na pivocie - świetnie się ustawiał, asekurował bocznych obrońców, był stale pod grą przy wyprowadzaniu piłki i robił to naprawdę dobrze. Po przerwie, kiedy do głosu doszło PSG, grając dłużej i szybciej piłkę, a także częściej wyższym pressingiem, miał już znacznie więcej problemów i nieudanych zagrań.



