Zaufanej tez ciezko. Kiedys mialem najlepszego przyjaciela, ktory pozyczyl ode mnie 400 ojro i od tamtej pory go nie widzialem, a to jakies 9 lat temu bylo albo lepiej. Moglem wziac kija i wjechac mu na chate albo lapnac gdzies obok domu, ale ze wzgledu na stare czasy tego nie zrobilem. Ze 2 lata temu napisal do mnie, ze mu glupio, czuje sie jak dziwka i chcialby sie spotkac, ale jakos nie chce mi sie godzic z typem dla ktorego 400 euro bylo wazniejsze od wieloletniej przyjazni.
A to byl gosc dla ktorego bralem taksowke o 3 w nocy i jechalem na mordobicie do okolicznych mordowni, bo jakies typy chcialy go lac.



