Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: blackmore » 30 lis 2016, 2:27

Morrow pisze: Te są takie, że Portugalczyk przez ostatnie 14 lat tylko raz skończył sezon poniżej 2 miejsca w lidze - po powrocie do Chelsea gdzie zajął 3 miejsce a The Blues niemal do końca sezonu walczyli o mistrzostwo.
Morrow pisze: Portugalczyk lubił przychodzić na niemal gotowe, dostawać ukształtowanych piłkarzy i wciągać zespoły na kolejny level, w tym był świetny. United właśnie było takim zespołem, potrzebującym autorytetu, który je pociągnie wyżej niż to 5 miejsce z poprzedniego sezonu. Kogoś kto pozwoli im szybko doskoczyć do czołówki ligowej a nie każe czekać na to kolejne kilka lat.
Ja jeszcze raz powtórzę.

W poprzedniej odpowiedzi wypisałem Tobie drużyny, jakie Mourinho obejmował. Naprawdę nie uważasz, że Manchester United, który objął po van Gaalu, jest zdecydowanie niżej od ekip, z którymi wcześniej dane mu było zaczynać współpracę? Moim zdaniem jest to nowość w karierze Portugalczyka. Każda z drużyn, którą obejmował, miała za sobą przynajmniej rok sukcesów. Jak nie w lidze, to w Lidze Mistrzów bądź w Lidze Europy. Manchester skończył poza pierwszą czwórką i musiał się pocieszyć Pucharem Anglii. Dotąd nie było sytuacji, że Mourinho dostaje zespół pozbawiony (większych) sukcesów w ostatnich kilku latach. Można patrzeć na kadrę Manchesteru, ale to nie zmienia faktu, że od 3 sezonów nie należał on ani do ligowej, ani tym bardziej europejskiej czołówki. A tak było w przypadku ówczesnej Chelsea, Interu, czy Realu.

Jeszcze raz porównaj sobie warunki, w jakich pracował Mourinho.

Pierwsza kadencja w Chelsea: Mourinho przychodzi i ma wicemistrzów Anglii oraz półfinalistów Ligi Mistrzów. Mourinho otrzymał niemal gotowe, dorzucił tylko Drogbę i swoich obrońców z FC Porto. Co z tego robi? Zdobywa mistrzostwo kraju z zajebistą obroną (tak, w połowie złożoną z jego chłopaków z FC Porto), a do tego powtarza półfinał Ligi Mistrzów.

Inter Mediolan: Mourinho przychodzi i ma mistrza Włoch 2007/2008, regularnie grającego w Lidze Mistrzów. Ostatnie wyniki Manciniego w Europie nie były najlepsze, bo po dwóch latach ćwierćfinałów zaczął odpadać w 1/8 finału. Co robi Mourinho? Portugalczyk powtarza sukces mistrzowski, a po roku ogrywa w Europie Barcelonę oraz Bayern.

Real Madryt: Mourinho przychodzi i ma zajebistą paczkę piłkarzy. Co robi Mourinho? W Lidze Mistrzów nie popełnia wtop poprzedników i nie przegrywa z Romami i Lyonami, lecz wprowadza drużynę do półfinału Ligi Mistrzów, gdzie przegrywa z Barceloną. W lidze też dostaje po dupie od zdaniem wielu osób, najsilniejszej drużyny XXI wieku, a zapewne jednej z najsilniejszych w historii tego sportu. Mija rok. Mourinho pokonuje Barcelonę w lidze, a w Lidze Mistrzów jest o krok od finału. Przegrywa w karnych, zdarza się. Zwłaszcza w przypadku Portugalczyka, który przez karne przegrał też walkę o finał LM dla Chelsea.

Druga kadencja w Chelsea: przychodzi Mourinho i dostaje zespół, który zajął 3. miejsce w lidze oraz zdobył Ligę Europy. Co robi Mourinho? Powtarza osiągnięcie najniższego stopnia podium, dochodzi do półfinału Ligi Mistrzów (możemy to uznać równorzędny sukces z wygraniem Ligi Europy), a po roku wygrywa mistrzostwo i Puchar Ligi. W Lidze Mistrzów spartaczył po całości i można mieć o to do niego pretensje. Zresztą sam Portugalczyk to wie.

A teraz Manchester United: przychodzi i otrzymuje drużynę, która w ciągu 3 lat nie awansowała dwukrotnie do Ligi Mistrzów, a jedynym pocieszeniem jest wygrana w Pucharze Anglii, który chyba nic nie znaczył, skoro gwizdano podczas przemowy van Gaala, a w ostatnich latach o to trofeum otarła się Aston Villa, czy zgarnęło je Wigan.

Reasumując:

dotychczas Mourinho obejmował drużyny, które były mistrzami/wicemistrzami kraju oraz regularnie grały w rozgrywkach europejskich. Gdy obejmujesz takie zespoły, to na pewno możesz spokojnie myśleć o tym, aby "tylko" dorzucić swoje. Nie jest jednak tak, że Mourinho robił to w mgnieniu oka. Dlatego nie wiem, skąd myślenie o mistrzostwie Anglii (nie piję w tym momencie do Ciebie, lecz do bardziej powszechnych oczekiwań), skąd myślenie o tym, że on to raz dwa poukłada skoro ci piłkarze, których ma obecnie, nie są nawet w połowie tak ukształtowani jak paczka graczy, których spotykał w Chelsea, Interze, czy Realu. Celem na ten sezon powinno być wyłącznie TOP4 i nadanie drużynie odpowiedniego stylu. Wobec silnej konkurencji i lepszym położeniu innych ekip (City, Arsenal, Liverpool, Chelsea, Tottenham) nie jest to takie łatwe. Na ten moment jesteście za plecami tych zespołów, a nie Stoke, czy Burnley. Jeśli Mourinho nie wygra wyścigu o TOP4 z Tottenhamem i Arsenalem, do których na ten moment ma najbliżej, to wtedy będzie problem, ale pisanie, że dotychczas w karierze walczył o mistrzostwo, zatem powinien również czynić to obecnie, nie jest moim zdaniem właściwe.

Wyznacznikiem jakości Mourinho nie są sukcesy jakie osiągał, lecz to, z jakimi drużynami dotąd pracował.

Moim zdaniem najlepszy moment na przyjście Mourinho był tuż po odejściu Fergusona. Byliście mistrzami Anglii, w Lidze Mistrzów odpadliście w kontrowersyjnych okolicznościach, może też udałoby się zapobiec nagłemu odejściu kilku liderów. Wtedy Mourinho miałby niemal gotowe i mógłby gwarantować wynik, jakim jest mistrzostwo i sukces w LM.

On jednak nigdy, jako manager, nie doświadczył sytuacji, że ma zespół bez sukcesów. Paradoksalnie, awans do TOP4 może być dla niego trudniejszy do osiągnięcia niż zdobycie mistrzostwa z gotowym ku temu zespołem. To jest problem specyfiki pracy Mourinho i owszem, on wiedział, na co się pisze. Tak samo pewnie wiedzieli ludzie z władzy klubowej, zatrudniając go.
Morrow pisze: Tak więc, owszem, uważam, że trener, który przez 14 lat, mając na rozkładzie ligę portugalską, Premier League, Serie A, La Ligę i znowu Anglię praktycznie rok w rok walczy o mistrzostwo i albo je zdobywa, albo walczy niemal do końca to jednak jest gwarant wyników jak mało kto. Pokażcie mi lepszego kandydata do takiego miana.
To, że Guardiola, Klopp, Ancelotti, Simeone, Conte, Tuchel, Hiddink, Löw i szereg innych są zajęci/nie chcieli, to nie znaczy, że z tego względu Mourinho ma być właściwym wyborem. Wręcz przeciwnie. Chyba żaden z tych wymienionych managerów nie jest tak dobitnym przykładem długoterminowego budowania siły (w przypadku Simeone i Kloppa biorę poprawkę na to, że prowadzili drużyny o znacznie, znacznie mniejszym potencjale niż Manchester, zatem to normalne, iż musieli stopniowo wprowadzać jakość). van Gaal rozczarował, a Mourinho był wolny. Należało dać mu szansę skoro Holender się nie sprawdził i wrócił z klubem do punktu wyjścia, niemniej jednak dziwi mnie, że Portugalczyk ma być gwarancją natychmiastowego wyniku.

Wróć do „Anglia”