Oczywiście, że nie wiadomo czy będzie tylko lepiej. U Holendra też już pojawiał się optymizm, który momentalnie znikał. Poprzednie lata nauczyły nas, że słowa regularność i MU nie idą w parze. Co do LVG, to należy mu oddać, że jego United najlepsze mecze grało z silniejszymi rywalami. W pozostałych przypadkach ten zespół jednak zawodził, na jedno niezłe spotkanie przypadały 2 albo 3 bardzo słabe gdzie częstym problemem było stworzenie jednej klarownej okazji w meczu.red85 pisze:Rozumiem w pełni, że wiele rzeczy wyglądało dobrze w naszych ostatnich występach, ale jak nawet pokazuje casus Lujego, wcale to nie oznacza, że będzie tylko lepiej. Dlatego ja osobiście, po ostatnich wielokrotnych rozczarowaniach, kiedy nie raz, nie dwa, wydawało się, że w końcu zmierzamy w dobrą stronę...wolę spokojnie czekać aż tam dotrzemy niż robić sobie nadzieję.
Poza samą końcówką pierwszego sezonu LVG, nie przypominam sobie okresu, w którym United pod wodzą Holendra zagrało 4-5 naprawdę dobrych meczów z rzędu. Wyniki były momentami lepsze niż gra. Teraz trzeba oddać Mou, że zespół zagrał kilka fajnych spotkań gdzie jest sporo okazji, obrona się nie kompromituje a balans drużyny wydaje się odpowiedni. To może, choć nie musi, być zwiastunem jakiejś tendencji i regularności jeśli chodzi o styl gry. Niestety nie przekłada się to na wyniki i stąd cała dyskusja.
Czekałem na ten argument. Ja patrzę na ten problem szerzej, IMO spoglądanie przez zerojedynkowy pryzmat, w którym Mou musi mieć drużynę z sukcesami żeby szybko robić wyniki jest sporym uproszczeniem.blackmore pisze: W poprzedniej odpowiedzi wypisałem Tobie drużyny, jakie Mourinho obejmował. Naprawdę nie uważasz, że Manchester United, który objął po van Gaalu, jest zdecydowanie niżej od ekip, z którymi wcześniej dane mu było zaczynać współpracę? Moim zdaniem jest to nowość w karierze Portugalczyka. Każda z drużyn, którą obejmował, miała za sobą przynajmniej rok sukcesów. Jak nie w lidze, to w Lidze Mistrzów bądź w Lidze Europy. Manchester skończył poza pierwszą czwórką i musiał się pocieszyć Pucharem Anglii. Dotąd nie było sytuacji, że Mourinho dostaje zespół pozbawiony (większych) sukcesów w ostatnich kilku latach. Można patrzeć na kadrę Manchesteru, ale to nie zmienia faktu, że od 3 sezonów nie należał on ani do ligowej, ani tym bardziej europejskiej czołówki. A tak było w przypadku ówczesnej Chelsea, Interu, czy Realu.
Jesteśmy wszyscy zgodni, że w przyszłym roku United powinno walczyć o tytuł. Może więc ustalmy czego oczekujemy od Mourinho. W takim układzie gdzie Twoim zdaniem jest dopuszczalna granica "przejściowa" między tym sezonem a następnym? Powinniśmy mieć jakiekolwiek wymagania wobec Mou na ten sezon czy powinniśmy z pokorą przyjmować 6 czy 10 miejsce jeśli gra będzie wyglądała jak dotychczas, bo na sukcesy ma przyjść czas dopiero za rok? Ja uważam, że Portugalczyk dostał tak dobre warunki, że miejsce w top4 z mocno wzmocnionym zespołem, który o to top4 się otarł w poprzednim sezonie i jeszcze rok temu grał w LM jest jakąś granicą przyzwoitości jeśli chodzi o wyniki.
Raz, że Portugalczyk to nie był nigdy trener słynący z pięknej i efektownej gry, wręcz przeciwnie. To trener konsekwentny i praktyczny, który zrobił „markę” na regularności w wynikach osiąganych szybko i kosztem częstych oskarżeń o antyfutbol.
Dwa, że i owszem, obejmował do tej pory często zespoły ułożone bardziej lub mniej ale za każdym razem notował z nimi szybki progres i to właśnie pojęcie „szybki progres” jest tu moim zdaniem kluczem w odniesieniu do Portugalczyka. W Porto w dwa lata wygrał LM, w Chelsea błyskawicznie przerwał hegemonię MU i Arsenalu i od razu zrobił mistrza Anglii, w Interze niemal od razu daje to co wydawało się nieosiągalne dla poprzedników – potrójną koronę, w Realu przerywa dominację Barcy w lidze i przełamuje klątwę 1/8 robiąc z Królewskich etatowego uczestnika półfinałów tych rozgrywek, po powrocie do Chelsea, z chaotycznej ekipy robi zespół, który od razu włącza się do walki o mistrzostwo (w najmocniejszym sezonie w ostatnich latach) a po roku sięga po tytuł. Prawie wszędzie mniej więcej 3-letnie cykle z szybkim progresem, najlepszymi wynikami w drugim sezonie i większym albo mniejszym zjazdem pod koniec takiej przygody.
Czy w United dostał trudniejsze zadanie niż w poprzednich, wielkich klubach? Naturalnie. Tyle, że tam oczekiwaniami było wygranie LM albo potrójnej korony a w MU za cel stawia się powrót do top4 i LM oraz powrót do ścisłej czołówki Premier League. Zadanie i oczekiwania są IMO adekwatne do zastanej sytuacji.
Pomimo dobrej gry, 8 punktów w 7 meczach to dorobek mizerny nawet jak na zespół, który biłby się o 10 miejsce a co dopiero jeśli chodzi o drużynę, która ma aspiracje za rok grać z sukcesami w LM i walczyć o mistrzostwo Anglii. Zgadzamy się raczej w tym, że znając historię drużyn Mou, za rok powinniśmy dostać to „właściwe MU”. Na ten moment ta rozpiętość pomiędzy tym czego oczekujemy docelowo a tym co dostajemy jeśli chodzi o rezultaty jest jednak zbyt duża. To daje do myślenia, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że Mourinho – trener z najwyższym % zwycięstw w Anglii notuje najgorsze wyniki w swojej 16-letniej karierze (nawet w Uniao, 7 ekipie ligi portugalskiej miał lepsze ratio) a United ma najgorszy start ligi od 26 lat. Trudno przejść wobec tego obojętnie nawet mimo fajnej gry.
Nikt nie myśli o zwolnieniu Portugalczyka. Na poważniejsze oceny jego pracy i tego sezonu, jeszcze przyjdzie czas, może przygotowania zostały poprowadzone w ten sposób, że United zaraz uruchomi beast mode a rywale spuchną, widzieliśmy to już wielokrotnie w ostatnich latach. Oceniamy i skupiamy się jednak na tym co widzimy w tym momencie. Moim zdaniem to lepsze niż wróżenie na temat tego dostaniemy za kilka miesięcy.
Wreszcie trzy, rywale. Głosy o tym, że United może powalczyć o mistrzostwo wynikają z tego, że w Anglii mamy w tej chwili bezkrólewie czego dowodem jest walka o tytuł między Lisami i Totkami w poprzednim sezonie i fakt, że niemal wszyscy „liczący się” pretendenci przeszli w ostatnim czasie rewolucję. Gdyby Mou miał za zadanie rywalizować z United Fergusona, The Invincibles Wengera albo drużyną klasy jego pierwszej Chelsea to inne byłyby też oczekiwania.
Zamiast tego, Portugalczyk rywalizuje z będącymi kilka miesięcy temu w podobnej albo nawet w jeszcze większej rozsypce rywalami, którzy przeszli podobną rewolucję co MU. Możemy pisać, że Chelsea dwa lata temu była mistrzem, Klopp miał pół roku więcej a City doszło do półfinału LM. Nie zmienia to moim zdaniem tego, że wszystkie te ekipy zajęły w tabeli miejsca albo za albo tuż obok MU i były w równie trudnej sytuacji co Diabły. Na ten moment wszyscy nasi bezpośredni rywale, którzy zmagali się ze swoimi problemami, ogarnęli się lepiej albo gorzej i zdołali nam dość mocno uciec w tabeli. Nie wiadomo jak to dalej się potoczy, zobaczymy jak zostaną rozdysponowane siły bo sezon to maraton a za nami dopiero 1/3 dystansu ale tak to się w tej chwili przedstawia.



