Powiem Ci tak:
Ze znajomymi oglądaliśmy mecz, podczas gry było, lepiej, czy gorzej (wielbłądy Herrery, fatalny Pogba wczoraj - drugi tak zły mecz Francuza w MU), ale szło to do przodu. Everton to nie jest łatwy przeciwnik, a to że tylko oni, LFC i Totki nie przegrali u siebie, podkreśla jak trudne zadanie na nas czekało.
Nagle widzimy, że z boku zaczyna się rozgrzewać Belg. Od razu beka i gadka o tym, jak Everton zaraz będzie grał w 12 na 10, teksty w stylu "Jose rozmawiał z Fellainiam i stwierdził, że Belg nie da już tak złej zmiany jak z WHU - Belg zaakceptował wyzwanie", albo zastanawianie się czy dostanie czerwo, sprokuruje karnego, czy po prostu strzeli samobója, żeby nie bawić się w półśrodki. Wchodzi Felek i co? Parę fatalnych zagrań -> karny -> idiotyczny kiks -> parę słabych zagrań.
Na jednym z polskich fanpage'y MU kibice uznali, że Felkowi należy się szacunek, bo nie cieszył się po bramce.
Tydzień temu miałem to samo jak widziałem, że facet się rozgrzewa. Moment w którym on musi biegać z tyłu, zamiast jako wieża na szpicy/AM to sabotaż. I Jose powinien to rozumieć, a po wczoraj zrozumieć ostatecznie.
Tyle, że w którymś momencie musieliśmy wprowadzić Martiala i Mikhę do składu ligowego, ze składu środowo-czwartkowego. Carrick to dziś mus do pomocy, ale faktem jest, że nie powinien zagrać Herrera, co oznacza Pogbę w pomocy i Matę na 10. Tak bym wyszedł.
Do tego szybciej bym zrobił zmianę i dał Lingarda za Mikhę i Blinda za Martiala by wzmocnić defensywę. Ewentualnie cofnąłbym Pogbę i grał wtedy 4-5-1 z zagęszczonym środkiem pola.
Mimo wszystko Ibra. Gol nie był jedyną sytuacją w której zagrał ciekawy futbol.



