Ale jaki to argument w dyskusji? Raz. Sam się nie wpuścił. Jego główną zaletą jest gra bliżej bramki rywala, a jak ktoś widzi w nim zawodnika wzmacniającego defensywę to do kogo mieć pretensje? Robić bekę wypada z własnego grajka czy tego, który desygnuje go do gry?czarny samael pisze: Ze znajomymi oglądaliśmy mecz, podczas gry było, lepiej, czy gorzej (wielbłądy Herrery, fatalny Pogba wczoraj - drugi tak zły mecz Francuza w MU), ale szło to do przodu. Everton to nie jest łatwy przeciwnik, a to że tylko oni, LFC i Totki nie przegrali u siebie, podkreśla jak trudne zadanie na nas czekało.
Nagle widzimy, że z boku zaczyna się rozgrzewać Belg. Od razu beka i gadka o tym, jak Everton zaraz będzie grał w 12 na 10, teksty w stylu "Jose rozmawiał z Fellainiam i stwierdził, że Belg nie da już tak złej zmiany jak z WHU - Belg zaakceptował wyzwanie", albo zastanawianie się czy dostanie czerwo, sprokuruje karnego, czy po prostu strzeli samobója, żeby nie bawić się w półśrodki.
Abstrahując już zupełnie od tego, że większość kibiców kręciła bekę również z Browna, O'Shea, Fletchera czy Carricka.
Stawiasz Carricka obok zupełnie innego typu pomocnika jakim był np. Essien. Carrick to przede wszystkim boiskowa inteligencja, to przede wszystkim świetne ustawienie, dobra technika i mądre rozgrywanie z głębi. Essien to przede wszystkim siła, waleczność i zapieprzanie od bramki do bramki. W naszej układance, kiedy mamy w drugiej linii Pogbę i Herrere musi być ktoś potrafiący dyktować tempo i ktoś rozgrywający z głębi, aby zachować balans.
Naturalnego zastępcę Carricka mamy, ale nie chcemy z niego skorzystać (albo przynajmniej spróbować!). Jest Basti i jest Blind. My jednak uparcie tłuczemy te same schematy, które cały czas nie dają wyników. Rotacji nie ma w ogóle.


