Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 15 gru 2016, 19:29

red85 pisze: mam jedną uwagę odnośnie Roo. Może źle interpretuje jego zachowanie, ale jak na moje złość byłą raczej na sędziego.
Nie będę się spierał w tej kwestii, mogłem to źle odczytać.
moody90 pisze: zniechecony na pewno nie jest, bo w psg to on nigdy nie biegal tyle w pressingu i nie pomagal w obronie, co tutaj niemal w kazdym meczu. inna sprawa to jego mobilnosc, bo tu rzeczywiscie odstaje, do tego wydaje mu sie, ze jest lepszy w rozegraniu, niz w rzeczywistosci i probuje robic za messiego, co mu bardzo nieudolnie wychodzi, bo gra za wolno i notuje mnostwo strat. ale koniec koncow to jest przede wszystkim srodkowy napastnik, a bramki co by nie mowic strzela dosc regularnie, wiec na razie jego przygode z anglia ocenilbym mimo wszystko pozytywnie - zwlaszcza biorac pod uwage, ze w jego rowiesnicy zazwyczaj juz odcinaja kupony (eto'o, villa), a on podjal kolejne wyzwanie
W kontekście wymienionych nazwisk Zlatan na pewno jest ewenementem bo nie ma wielu tak długowiecznych napastników, którzy prezentowali równie wysoką dyspozycję w tym wieku. Pomijając jednak ten aspekt, trudno oprzeć się wrażeniu, że Ibra spodziewał się, że przeskok będzie lżejszy. Zgadza się, że liczba bramek się zgadza bo razem z Costą, Sanchezem, Aguero i Lukaku jest obecnie topowym strzelcem Premier League i niewykluczone, że sięgnie jeszcze po koronę króla strzelców. Do miana czołowego gracza ligi póki co mu jednak sporo brakuje i sezon jeszcze długi ale na ten moment raczej nikt nie będzie go rozpatrywał do 11 sezonu. Znając Szweda, to ma wobec siebie wyższe oczekiwania.

Nie można mu zarzucić, że nie pracuje. Wczorajsze wykorzystywanie warunków i kasowanie wrzutek CP w doliczonym pokazało, że jest w 100% zaangażowany. Mimo wszystko liczę od niego na nieco więcej jak na jedną z czołowych "9" świata a z taką etykietką, mimo wieku, do nas przychodził.

Wróć do „Anglia”