Stoke City

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Stoke City

Post autor: blackmore » 17 gru 2016, 18:47

Stoke City - Leicester City 2:2

bardzo ciekawe widowisko na Britannia Stadium i można tylko żałować, że Vardy otrzymał czerwoną kartkę, ponieważ Lisy w komplecie byłyby jeszcze groźniejsze. Od początku spotkania mieliśmy wyrównaną walkę. Gospodarze bardzo szybko zyskali rzut rożny, po którym doszło do niemałego zamieszania w "szesnastce" rywala. Niewiele później odpowiedział mistrz Anglii, a futbolówkę po główce Hutha spod samej poprzeczki wybijał Lee Grant. Następnie na dłużej inicjatywę przejęli podopieczni Hughesa, ale Schmeichel nie musiał interweniować, albowiem każdy z ataków The Potters skutecznie blokowali jego koledzy z obrony. Dopiero czerwień dla Vardy'ego sprawiła, że wśród przyjezdnych zapanował niepokój, co bardzo szybko wykorzystali piłkarze Stoke. Najpierw ewidentna ręka Simpsona, po której rzut karny na gola zamienił Bojan Krkić, a następnie nieco przypadkowe trafienie Allena. Piłka odbiła się od słupka, przeleciała obok wykonującego paradę Schmeichela i szczęśliwie trafiła pod nogę walijskiego pomocnika.

Wydawało się, że kwestia zwycięstwa jest rozstrzygnięta, ale w drugiej połowie Lisy zdołały wyrównać. Wciąż pozostaje to paradoksem, albowiem po przerwie nie mieliśmy tradycyjnego powrotu z dalekiej podróży. Wręcz przeciwnie. To gospodarze nieustannie mieli inicjatywę, a w pewnym momencie posiadanie piłki wynosiło 67% na ich korzyść. Kluczowym momentem dla zmiany oblicza rywalizacji były trafnie przeprowadzone przez Ranieriego zmiany. W 72. minucie na placu gry zameldowali się Gray i Ulloa, aby zaledwie 120 sekund później przeprowadzić akcję dającą drużynie trafienie kontaktowe. Gospodarze zaczęli odczuwać presję, a mistrz Anglii wykazywał niezwykłą mobilizacją. Z dystansu próbował Gray, odrodził się niewidoczny dotąd Mahrez, a Hughes reagował na boiskowe wydarzenia, zdejmując najbardziej wysuniętego Krkicia i wprowadził defensywnie usposobionego Charliego Adama. Pomimo przewagi jednego gracza, podopieczni walijskiego managera skupili się na defensywie i zamiast szukać szansy na podwyższenie rezultatu, woleli zadbać o skromną przewagę. Okazało się to błędnym postanowieniem, albowiem Lisy wykorzystały mniejsze zaangażowanie w ofensywę rywala i w jednej z akcji po podaniu Fuchsa do siatki Granta strzałem głową trafił Amartey. W końcówce gospodarze ponownie rzucili się do ataku (za rozegranie się zabrał wprowadzony Adam, a pojawiły się również stałe fragmenty gry, z których pomocnik Stoke mocno bił piłki w pole karne przeciwnika), ale na ponowne wyjście na prowadzenie zabrakło już czasu.

Wróć do „Anglia”