Jest potrzebny i to bardzo, jezeli celujesz w jakies powazniejsze miejsca pracy niz moje robolstwo. Uczylem sie troche niderlandzkiego w szkole, a potem przez kilka miesiecy w szkole uzupelniajacej, ale przez brak praktyki (brukselskie slumsy to w 99% obszar francuskojezyczny) praktycznie wiekszosc zapomnialem, a szkoda, bo to bardzo fajny i zdecydowanie przyjemniejszy dla Polakow jezyk wbrew obiegowej opinii.
To nie jest Polska czy Hiszpania, gdzie uznaje ci sie znajomosc angielskiego za pomoca umiejetnosci uzycia slowa 'hello'. Tu w urzedzie pracy organizowane sa specjalne testy na znajomosc jezyka - ja z francuza i anglika mialem ponad 90%, ale oblalem holendra co od razu zepchnelo mnie do roli robola-emigranta-nie-araba.



