Po raz pierwszy od bardzo dawna pamiętam mniej więcej, co mi się śniło w nocy.
Więc byłem w sklepie Adidasa i chciałem sobie kupić białą koszulkę (nie, nie Realu). Nagle pojawił się Michael Ballack (tak, Ballack, nie Kucharczyk), złożył na tej koszulce swój autograf czarnym flamastrem, po czym sprzedawca powiedział, że jak do jutra do godziny 14:00 dostanę tysiąc lajków na fejsbuku, to dostanę za darmo tę koszulkę z autografem.
Chyba dobrze, że nie pamiętam, co było dalej...



