Jakże inny mecz od tego na Anfield. Tam wyszliśmy tylko przeszkadzać Liverpoolowi i przywieźć 0:0, dziś po remisie jest pewien niedosyt choć niewiele nas dzieliło od porażki.
Bramka ze spalonego ale z przebiegu gry MU nie zasłużyło dzisiaj na porażkę. Idiotyczne zachowanie Pogby kosztowało nas ten pościg niemal do samego końca. Liverpool dostał prezent ale wiedział jak go wykorzystać. O ile w pierwszej połowie jeszcze konstruowaliśmy groźne akcje pod bramką Mignoleta tak w drugiej Klopp dobrze ustawił swój zespół i MU nie miało pomysłu jak się przedrzeć przez zasieki dobrze zorganizowanych rywali.
The Reds mieli swoje okazje na podwyższenie wyniku ale brakowało im zdecydowania pod bramką. Nie byli dziś nie do ogrania ale ich wysoki pressing i konsekwencja w grze mogły się podobać. Mimo wszystko mam wrażenie, że United miało nieco więcej z gry w tym meczu. Dobrze w bramce wyglądał Mignolet. Wychodzi na to, że Karius był potrzebny po to, żeby wyciągnąć to co najlepsze z Belga.
Nie był to wybitny mecz, wynik też nie jest idealny ale podobało mi się, że zespół potrafił odwrócić losy, wydawałoby się, przegranego meczu. Ta sportowa złość i parcie do końca żeby ten mecz nawet spróbować wygrać to coś czego mi brakowało w ostatnich latach. Dziś się nie udało, kilka rzeczy nie zadziałało a taki Pogba zaliczył fatalny występ ale kierunek dla zespołu wydaje się odpowiedni.



