Manchester United - Liverpool

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7907
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1675
Lokalizacja: Central Perk

Manchester United - Liverpool

Post autor: masacra » 15 sty 2017, 19:42

Mogło byc pieknie, a jest tylko... dobrze. Remis na Old Trafford to nie jest zly wynik, szczegolnie jesli sie spojrzy na forme w jakiej byly oba zespoly w ostatnich tygodniach. Trzeba byc zadowolonym z powrotu Coutinho, bo przy tak waskiej kadrze kazdy zawodnik szeroko pojeego pierwszego skladu jest na wage zlota. A szczegolnie taki ktos jak Copacabna. On daje ten pierwiastek nieprzewidywalnosci w akcjach ofensywnych zespolu, ktorego nie jest w stanie zapewnic swietny przeciez Lallana, ani Sadio Mane, ktorego zreszta przez najblizszy miesiac nie bedzie. Widac tez jak waznym zawodnikiem w taktyce Kloppa jest Henderson. Smiac mi sie chce, jak wspominam, że kilka lat temu paru kibicow United klocilo sie tu ze mna nt wyzszosci Cleverleya nad Jordanem. Te kilka lat brutalnie zweryfikowalo Toma, ktory, po srednio udanej przygodzie w Evertonie, udaje sie na podboj Watford. Henderson jest na najlepszej drodze do zostania kapitenem reprezentacji i najlepsza angielska '6' od wielu lat.
Fajnie, ze ktos taki jak Trent Alexander-Arnold w koncu dostaje swoje szanse, bo zwyczajnie na to zasluguje. O nim juz kilka lat temu Gerrard pisal, ze ma papiery na granie i teraz chlopak to potwierdza. Nie uniknal dzisiaj bledu ale ogolnie wystep pozytywny. Martial nie poszalal na jego flance.
Slaby jest w tym sezonie Emre Can. Jakbysmy mieli drugiego takiego goscia jak Wijnaldum na tej pozycji (albo przygotowany na 90 min byl Coutinho, a na pozycji Turka zagrał Lallana) to ryzykuje stwierdzenie, ze ten mecz Liverpool by wygral.

W sumie to tak czy inaczej powinien to wygrac, bo szanse, szczegolnie w drugiej polowie ku temu byly. Mourinho postawil wszystko na jedna karte, przez co od 45 min, po zejsciu Carricka (genialny pilkarz swoja droga) zrobilo sie mnostwo miejsca w srodku pola i gdyby nie zawodila skutecznosc Firmino i Wijnalduma, to przed strata gola byloby 0:3 i mecz bylby zamkniety.

Wystep tego liniowego wyjatkowo slaby. Raz pokazal spalonego Rooneya, gdy go nie bylo. Drugi raz nie pokazal spalonego w kluczowej akcji meczu. Ale nie ma co zwalac na niego winy. Remis mimo wszystko to sprawiedliwy wynik.

To, że Chelsea odksakuje to trudno. Tylko niepoprawny optymista mogl liczyc na powazne wlaczenie sie do walki o mistrzostwo w sezonie, w ktorym przez wiekszosc czasu z lawki strasza tacy giganci jak Moreno, Lucas i mlodzi Ejaria, Woodburn i Alexander-Arnold. Do tego dochodzi problem ze Sturridgem, ktory jest swietnym napastnikiem ale chyba juz sie nie nauczy grac w sposob, ktory odpowiada Kloppowi i ktory bylby odpowiedni dla taktyki preferowanej przez Niemca. Tu kazdy w swojej strefie musi dawac z siebie 110% a Surridge pracusiem nigdy nie byl i juz chyba nim nie zostanie. Do tego dochodzi posuniety do granic absurdu egoizm anglika, ktory tez nie licuje z altruizmem, ktorego od ofensywnych pilkarzy wymaga Klopp. Dlatego nie dziwie sie Niemcowi, ze (gdy wszyscy ze skladu sa zdrowi) jego pierwszym wyborem na pozycje '9' jest Firmino. To jest niesamowity pracus, zawziety nie bojacy sie ostrej fizycznej walki, w dodatu rozgladajacy sie za lepiej ustawionymi kolegami. Czyli odznacza sie wszytskimi cechami, ktorych brakuje Sturridgowi. Spodziewam sie ze w lato Klopp wypchnie z klubu Anglika.
Ciekawi mnie czy z Origiego ulepi kogos na wzor Lewandowskiego, bo wyraznie w te stone Niemiec zmierza. Pytanie czy mlody Belg bedzie tak pojetym uczniem jak Robert.

W ekipie United oprocz Carricka podobal mi sie Mikitarian. Myslalem, ze to taki leniwy skurwiel co tylko czeka na to az bedzie mogl zrobic cos magicznego z pilka, a widzialem, ze gosc pracuje gdy trzeba. Moze nie cofa sie tak gleboko jak Lallana i moze nie walczy tak zawziecie jak Firmino ale na pewno nie przechodzi obok meczu. Nie podobal mi sie za to Pogba. Juz wczesniej zauwazylem, ze z tego francuzika to niezly pajac jest, a dzisiaj tylko mnie twierdzil w tym przekonaniu. Moze i niezly pilkarz (choc dzisiaj akurat nie bylo tego widac) ale czlowiek o profilu mentalnym Balottelego.

Wróć do „Anglia”