Na początku było spoko. Po prostu jakby Ci ktoś wbijał igłę milimetr po milimetrze, do wytrzymania. Tylko, że ja zjadłem śniadanie o 7 rano, na miejscu byłem o 10, zaczeliśmy po 11. O 16 byłem zajebiście zmęczony i głodny. W dodatku skórę miałem już tak podrażnioną, że bolało przy zwykłym dotyku, a tutaj co 10 sekund Ci gość to rusza/przemywa itd. A czytałem też, że najbardzije boli wypełnianie kolorem. Wydawało mi się to bajką, ale myśle, że jest to spowodowowane własnie tym, że człowiek potem jest zmęczony i całkowicie inaczej odczuwa ból. No i dodatkowo leżenie 6h w jednej pozycji też nie jest komfortowe.
Mimo wszystko było warto. Nie wiem, czy bym się drugi raz zdecydował, ale nie żałuję.



