Leicester City

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Post autor: blackmore » 23 lut 2017, 1:13

Sevilla – Leicester City 2:1

przed spotkaniem faworytem rywalizacji był klub z Andaluzji i do czasu rewanżu na Wyspach nim pozostanie. W pierwszej połowie różnica klas niepodważalna. Hiszpanie gnietli gości i tylko znakomita dyspozycja Kaspera Schmeichela sprawiła, że przed zejściem do szatni nie zostały niemalże rozstrzygnięte losy dwumeczu. Lisy przestraszne, bez pomysłu na grę, głęboko cofnięte, a z drugiej strony rozpędzona i rozochocona do atakowania Sevilla.

Pierwszy strzał drużyny Ranieriego... Autorstwa Musy? Chyba tak, w każdym razie uderzenie z dystansu zza pola karnego. Dopiero w drugiej połowie. Bardzo wymowne to zdarzenie i właściwie poza tą próbą, można jeszcze wspomnieć o krótkim okresie w okolicach 60. minuty spotkania, gdy mistrz Anglii dłużej pograł piłką, a jak zauważył Nahorny, zaskakujące jest, że to on prowadzi atak pozycyjny. Ostatecznie skończyło się na zablokowanym strzale Drinkwatera, a niewiele później gospodarze podwyższyli rezultat i wydawało się, że jest po ptokach.

Trafienie Vardy'ego daje gościom nadzieję, ale nie zmienia to faktu, że jestem zdumiony, jak Morgan i Huth obniżyli loty. O ile w Premier League nieustannie notują wtopy, tak jesienią w Lidze Mistrzów grali na miarę zeszłego, mistrzowskiego sezonu (dość wspomnieć, jak długo Lisy zachowały w zmaganiach grupowych "czyste" konto), stąd moja nadzieja, że w 1/8 finału podtrzymają tę dyspozycję. Nic z tych rzeczy. Zachowanie przy drugim golu dla podopiecznych Sampaoiliego to istna amatorszczyzna, dali się ograć jak trampkarze i szokuje mnie postawa Ranieriego z tą jego powściągliwością względem roszad. Ok, ostatnio na Milwall dokonał wielu korekt, co nie przyniosło pozytywnego efektu, ale na zbudowanie nowego, silniejszego bloku defensywnego potrzeba kilku prób. A widzę, że Włoch robi tak, że wymieni podstawowych stoperów na jeden mecz, zmiennicy nie okażą się lepsi i czym prędzej wracamy do sprawdzonych Jamajczyka i Niemca... Tak być nie powinno. Niech już nawet taki Wasilewski pogra z trzy razy pod rząd zamiast dostać jeden mecz, pośrednio pozwolić na stratę gola i pokornie wrócić na ławkę.

Ciekawy jestem postawy Lisów w spotkaniu rewanżowym. Ryzykować nie mogą, wszak strata gola zamyka im drogę do awansu i ciężko byłoby im strzelić dwie bramki, aby doprowadzić nawet do dogrywki. Z drugiej strony... Zapewne będę mogli liczyć na gorący doping King Power Stadium i w tym, nieco naiwnie, upatruję nadziei na sprawienie niespodzianki. Niemałej niespodzianki.

Wróć do „Anglia”