Leicester City

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Leicester City

Post autor: Morrow » 23 lut 2017, 10:53

Wynik nijak ma się do tego co wczoraj zobaczyliśmy. Sevilla powinna rozgromić Leicester w stosunku w jakim zrobił to Bayern z Arsenalem czy PSG z Barceloną. Do bramki Vardy'ego dominacja totalna i Andaluzyjczycy mogą winić jedynie siebie samych, że nie zamknęli wczoraj sprawy awansu. Niestrzelony karny, poprzeczka, kilka parad Schmeichela a wynik i tak korzystny z perspektywy Lisów.

Trzeba oddać, że bramka Leicester naprawdę ładna, po bardzo fajnej akcji ale widzę jedną postać, która pociągnęła Lisy do walki i uratowała przed kompromitacją - Demarai Gray. Dzieciak wszedł z ławki, zaczął siać trochę spustoszenia z przodu, napędził akcję bramkową a także kilka kontr, którymi Lisy w ostatnim kwadransie próbowały postraszyć Sevillę. W porównaniu do sabotujących grę Mahreza i Musy, czy kompletnie bezproduktywnego z przodu Albrightona, Gray był impulsem, który tchnął nieco życia w fatalną ofensywę Lisów.

Można się zgodzić z tym co powyżej napisał blackmore o defensywie Leicester. Postępowanie Ranieriego w stosunku do swoich obrońców jest już nie tyle niezrozumiałe co po prostu głupie. Mamy ostatni tydzień lutego, Lisy, które zagrały sezon życia w minionych rozgrywkach teraz bronią się przed spadkiem a Włoch pokazuje, że jego zeszłoroczni liderzy są nie do ruszenia choćby Leicester miało skończyć na samym dnie ligi. W poprzednim sezonie to defensywa + trzech graczy byli kluczem do tego spektakularnego sukcesu. Teraz jednak tylko 5 ekip w lidze straciło więcej bramek od Leicester, duet Morgan/Huth co chwilę notuje fatalne występy a Ranieri nawet nie próbuje tu niczego zmieniać. Wczoraj kolejny fatalny występ tej pary, Morgan w kryciu jak junior, spowodował idiotycznego karnego a gdyby Correa nie strzelił gola to spowodowałby kolejnego. Takie przywiązanie do tych dwóch nazwisk, na tym etapie sezonu jest o tyle zadziwiające, że Morgan ma 33 lata a Huth 32. Jeśli Włoch myśli o kontynuacji swojej pracy z tą drużyną to już dawno temu powinien pomyśleć o alternatywach.

Tyle, że to nie dotyczy tylko wspomnianej pary stoperów. Zjazd Mahreza jest równie spektakularny co ten Hazarda po mistrzowskim sezonie Chelsea. Belg się odbudował, pytanie co dalej z Algierczykiem. W lecie chętni powinni się znaleźć ale teraz pewnie w Leicester plują sobie w brodę, że go nie sprzedali w lecie. Mahrez jest nietykalny w składzie, notuje kolejne anonimowe występy, brak mu tej zawziętości, dynamiki i polotu z poprzedniego sezonu kiedy wszyscy już wiedzieli jak jest dobry a on i tak w pojedynkę nakręcał Leicester. Bez Algierczyka w choćby przyzwoitej formie trudno będzie się Lisom wygrzebać z tego bagna, w którym tkwią.

Gol Vardy'ego dał trochę uśmiechu i nadziei kibicom z King Power Stadium ale nie ma się co oszukiwać, Sevilla jest na ten moment zespołem zdecydowanie lepszym, lepiej zorganizowanym, mającym graczy w lepszej dyspozycji i grającego po prostu lepiej w piłkę. Leicester niby wystarczy 1:0 ale biorąc pod uwagę, że oni tracili bramkę w każdym z ostatnich 10 spotkań a ostatnie zwycięstwo zanotowali 7 stycznia w FA Cup, trudno oczekiwać, że będą w stanie wygrać i zagrać na 0 z tyłu. Wczorajszy mecz pokazał, że o strzelenie gola też będzie im trudno.

Futbol nie takie historie już widział i być może Lisy będzie stać na takie 90 minut jak choćby te w meczu z City ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że odpadnięcie Sevilli po tym co zobaczyliśmy będzie sporą niespodzianką a nawet sensacją.

Wróć do „Anglia”