Skandalicznie to spieprzyli. Skandalicznie.
Po pierwszej połowie miałem pisać, że czepić za ten mecz można się tylko Ramosa za kilka błędów i Bale'a za ogólnie słabą grę, a ogólnie chłopaki wreszcie pokazali odpowiednie zaangażowanie i poziom. Niestety po golu zupełnie odpuścili, co było niezrozumiałe. Atletico rzadko było w stanie wyjść z jakąś sensowną akcją, broniło się głęboko, nieraz cudem unikajac straty bramki i trzeba było dążyć do utrzymania tego stanu rzeczy.
Kontuzja Pepe być może kluczowa, bo był bezbłędny, ale niestety zabrakło jaj by nie kalkulować, a Zidane dokonał zmian zupełnie bez pomysłu. Wejście Isco za Kroosa chyba tylko po to, by zaspokoić oczekiwania Hiszpana. Jeśli tak, powinien wejść za Bale'a, zagęścić środek i grać piłką.
Cofnęli się i zapłacili za to karę. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Najgorsze jest podanie reki Barcelonie, która znów w lidze zależy tylko od własnych wyników.
Simeone świętował ten remis, jakby jakieś trofeum wygrał. Widać, że najbardziej zależy im na tym, by Real nie wygrywał pucharów, więc proszę się nie pierdzielić z nimi i jeśli sprawa Theo nie jest wymysłem dziennikarzy, to wpłacać klauzulę i nie patrzeć na nic.



