Leicester City

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Leicester City

Post autor: blackmore » 18 kwie 2017, 23:23

Leicester City – Atlético Madryt 1:1

nie sądziłem, że Simeone się zamuruje na... Lisy. Spodziewałem się bardziej wyrównanego pojedynku, a sprawa wyglądała tak, że w pierwszej połowie goście mieli dwie sytuacje pod bramką Schmeichela, z czego wykorzystali jedną, a po zmianie stron gospodarze nieustannie dominowali i z dozą ambicji starali się odrobić straty. Jak to często bywa w tym sporcie – przejęcie inicjatywy to nie wszystko. Mistrzowie Anglii atakowali, ale w wielu sytuacjach brakowało wykończenia, zawodziło ostatnie podanie, nie zawsze udało się zagrać z odpowiednią siłą/precyzją.

Myślę, że Shakespeare wystawił optymalny skład. Może zamiast Ndidiego szansę mógł dostać King, ale poza tym większych zastrzeżeń do decyzji personalnych managera Lisów mieć nie można. Jak już to budzą wątpliwości przeprowadzone przez niego zmiany. Świetnie, że się nie patyczkował i od 46. minuty posłał do gry dwóch świeżych zawodników, lecz dziwne, że do gry nie został delegowany Ahmed Musa. Akurat ten zawodnik ze swoim przyśpieszeniem, dobrym zwodem oraz precyzyjnym podaniem mógłby na dobre rozruszać ataki gospodarzy. Jedyne, co może tłumaczyć decyzję Shakespeare'a to fakt, że Rojiblancos głęboko się bronili, a przy zagęszczonym polu gry, Musa nie byłby już tak skuteczny. Szkoda kontuzji Morgana, albowiem na ostatnie minuty mógłby wejść Demarai Gray, który w tym sezonie w Premier League niejednokrotnie pokazał się z dobrej strony w roli jokera.

Odnośnie samych sytuacji podbramkowych to były takie, w których piłkarze Leicester powinni się zachować lepiej. Najbardziej szkoda woleja Mahreza z okolic jedenastego metra pola karnego Atlético. Dziw bierze, że przyłożył tak słabo i jeszcze w środek bramki. Po przerwie z rzutu wolnego także Algierczykowi nie wyszło, a przed jego wykonaniem po cichu liczyłem na to, że za ten stały fragment gry zabierze się Fuchs. Austriak, niegdyś w barwach Mainz, imponował seryjnym wpisywaniem się na listę strzelców dzięki rzutom wolnym i dzisiejszego wieczoru aż się prosiło, aby to on spróbował szczęścia. Cieszy trafienie Vardy'ego, który od momentu odejścia Ranieriego ewidentnie odżył i kto wie, może w następnym sezonie jeszcze nas zaskoczy i powróci do ligowej czołówki napastników.

Po końcowym gwizdku kibice Lisów zostali, klaskali, machali flagami... Piękna postawa. Słuszna. Leicester dostarczyło swoim fanom wielu emocji, pokonując takie tuzy jak FC Porto oraz Sevillę. Na Atlético umiejętności nie starczyło, lecz bez wątpienia, była to dla nich wspaniała przygoda.

Wróć do „Anglia”