Finał LE 2016/17: Manchester United - Ajax Amsterdam

Awatar użytkownika
Carbon
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11283
Rejestracja: 05 lip 2013, 19:44
Reputacja: 1147
Lokalizacja: ALBQ, New Mexico, USA
Kontakt:

Finał LE 2016/17: Manchester United - Ajax Amsterdam

Post autor: Carbon » 25 maja 2017, 20:58

Niestety nie nadrobię tego co napisaliście. Ale mam kilka minut na napisanie swoich przemyśleń.

Zacznę od meczu. Skupmy się lepiej na stylu, w jakim wygraliśmy puchar. Chyba każdy kto oglądał może stwierdzić, że Mourinho rozmontował Ajax na łopatki. Można oczywiście pisać, że Ajax zagrał młodą kadrą i że my zapłaciliśmy za naszą miliony. Mecz to mecz, trzeba docenić to co zrobił Jose - pozwolił Ajaxowi próbować grać swoje, ale wyizolował ich graczy, którzy nie mieli pojęcia jak przebić się przez te zasieki. Genialnym ruchem okazało się zagranie Fellainim od początku zamiast Carricka. Przed meczem były straszne głosy o to, a ja siedziałem jakoś spokojnie, bo Herrera. Tak, szybko przejdę do tematu Hiszpana, który zapewnił nam praktycznie drugiego gola. Cichy bohater. Mózg, kreator, obrońca, walczak - Czerwony Diabeł z krwi i kości. On się urodził, żeby grać w tych barwach.
Spoiler:
Nie bez powodu został wybranym MVP meczu, choć będąc szczerym, to nawet ja nie zwróciłem uwagi na jego pracę wykonaną na boisku. Tak czy siak dwójka Fellaini-Herrera pracowała wczoraj naprawdę bezbłędnie. Belga nie można ominąć. Jak przez pierwsza połowę czasem stał wyżej niż Rashford, tak w drugiej biegał przed linią obrony i walczył o piłki, to się ceni. Szkoda, że nie trafił w piłkę w pierwszych minutach po wrzutce Blinda, bo to świetna akcja była i tym bardziej zgniotłaby mentalnie Ajax.
Obrona czasem się mieszała. Traore dryblował naszych jak chciał i czasem można było się przerazić jak łatwo dostawał się do pola karnego. Romero zagrał dobrze, nie miał wcale tak mało roboty i ciągle musiał być na baczności. Należał mu się ten finał. Będąc szczerym, to chciałbym, żeby został z nami i dostawał tyle minut. Rotacja dwoma bramkarzami to świetna sprawa i wprowadziłbym to na stałe. Stać nas na to, bo mamy klasowych bramkarzy, a dzięki temu poprawiamy im morale i przy okazji zwiększamy rywalizację. Powracając jeszcze do obrońców - mimo wszystko czasem ich poświęcenie dało się we znaki. Byleby jednak ogarnąć to tak, by nie gubili krycia tak często, bo to się strasznie rzuca w oczy.

Miałem napisać o Jose, a przeszedłem do zawodników. :D Mieliśmy 35% posiadania piłki. Czy to było aż tak widać na boisku? Nie, moim zdaniem zdecydowanie nie. W ogóle nie martwiłem się o wynik po pierwszym golu, to też zasługuje na wzmiankę. Ajax sobie kopał przed polem karnym, czasem próbował dryblować, ale odbijali się od ściany. Zaskakuje mnie to skupienie naszych w obronie, naprawdę jestem pełen podziwu. Do poprawy jednak wychodzenie do kontry. Znowu było tak, że czasem Rashford niemal samotnie przebywał na stronie rywala i nie miał co z tym zrobić. Gol Pogby wziął się z niczego, po ewidentnym błędzie obrony. To nam trochę dodało luzu, ale mielibyśmy pod górkę, gdyby było do przerwy bez bramek.

Dobra, chcę szybko przejść do głównego wątku ostatnich stron. :P Liga Europy to nie Liga Mistrzów. Nie ma nawet o tym co prawić. Wiadomo, że ta druga ma większy prestiż, pieniądze, lepsze marki. Niemniej jednak Liga Europy to wciąż EUROPEJSKIE trofeum, jeden z najważniejszych pucharów na świecie. Wiele klubów z topki lig dałoby sobie rękę uciąć, żeby to zdobyć w tym roku. Wiem, że United jest taką marką, że nie ma co popadać w samozachwyt - ale czy ktokolwiek to robi? Świętujemy sukces. Sukces, który musiał nadejść, który musiał się tu podziać, który musiał się tutaj wydarzyć. Tym samym przechodzimy do historii, wygraliśmy w Europie wszystko co się dało. Kibice są szczęśliwi, piłkarze są szczęśliwi, sztab jest szczęśliwy, w klubie też są szczęśliwi, bo nie będzie odpływu pieniążków od sponsorów. Można mówić, że miejsce w lidze ważniejsze... Nie. Przed sezonem nie brałem sukcesu w Lidze Europy na serio. Spodziewałem się wręcz, że odpadniemy w jakichś śmiesznych okolicznościach. Im dalej w las, tym więcej myśli miałem w głowie. "A może tym razem się uda? Może teraz na serio? Już teraz??" Uwierzcie, że wreszcie poczułem ten smak, gdy cały świat był przeciwko United - co za cudowne uczucie! A jakież pyszne był widok piłkarzy i kibiców świętujących razem. Miodem dla moich ślepi okazał się Mourinho, z którego uszły emocje i był chyba najszczęśliwszą osobą na tej planecie.

Dlaczego Jose jest dobry? Pierwszy sezon. Sukces w Europie(tak, to jest sukces w Europie), mniejszy puchar krajowy i przede wszystkim okno na lepszą przyszłość. To nie jest tak, że nie zrobiliśmy postępów. Może i tego nie widać w grze jakoś bardzo. Chciałbym jednak przypomnieć o wczorajszych obrazkach - czy Wy widzieliście, ilu zawodników nie grało? Ilu było o kulach? Ten obrazek świetnie oddaje ten sezon.
Spoiler:
Będzie dobrze. Będzie lepiej. Mourinho to postać charyzmatyczna. Przez cały sezon grał rolę(nadawałby się do wrestlingu). W przyszłym sezonie będzie z nim jeszcze "lepiej". Tam to dopiero zacznie dogryzać rywalom. On nie jest głupi, to genialny psycholog. Wie jak zadziałać na kibicach, piłkarzach czy trenerach rywali. Nie mogę doczekać się już okienka transferowego i powrotu do treningów piłkarzy.

CHAMPIOOOOOOOOONEESSS!

Wróć do „Puchary Europejskie”