Z Pepem jest pewien problem. Dla niego City to naprawdę pewien rodzaj odpowiedzi.
Bayern był murowanym faworytem, a klub z Katalonii był niewiadomą: czy to zasługa Pepa, czy Messiego, Xaivego i Inesty (przede wszystkim). I Messi i spółka jeszcze po Pepie wygrali LM, z przecież nie ubóstwianym Luisem Enrique. Natomiast Pep nie.
Ancelotti w ACM wygrywał LM raz Szewą, a raz Kaką. Ferguson miał jeszcze większy przedział czasowy. Jose sprawdził się w kilku miejscach. Ciężko powiedzieć, że Conte polegał na konkretnym piłkarzu, by zawdzięczać mu tyle, co Pep Messiemu.
Dlatego jego praca w City i liczba pucharów jakie z nimi wygra będzie rzutowała na jego historyczną ocenę.



