Olympique Lyon - Paris Saint-Germain 0:0, karne 7:6
Po raz pierwszy obejrzałem finał najlepszych kobiecych klubowych rozgrywek. Po obu stronach plejada gwiazd - w Lyonie Niemka Marozsan, wybrana najlepszą młodą zawodniczką Mundialu sprzed dwóch lat Kadeisha Buchanan, Ada Hegerberg i gwiazda reprezentacji USA Alex Morgan, z kolei w PSG brazylijskie weteranki Cristiane i Formiga, no i oczywiście Kasia Kiedrzynek w bramce. Mecz był, trzeba stwierdzić bez ogródek, po prostu nudny. W 1. połowie Lyon miał przewagę w posiadaniu piłki, ale niewiele z tego wynikało. Dopiero w 14 min. po dośrodkowaniu Le Sommer z prawego skrzydła i błędzie obrony uderzała Ada Hegerberg, ale jej strzał został zablokowany. Ok. 20 minuty z boiska musiała zejść z kontuzją Alex Morgan, co było sporym ciosem dla Lyonu. W ekipie Lyonu wyróżniała się Amel Majri, a grą PSG dyrygowała Cristiane. Wbrew przebiegowi gry, pierwszą stuprocentową okazję w tym meczu miały Paryżanki - w 33 min. kontratak zakończyła strzałem Cruz Trana, jednak bramkarka Lyonu wygrała ten pojedynek. W doliczonym czasie gry okazję dla PSG miała jeszcze po podaniu Lawrence Cristiane, ale uderzyła wysoko nad bramką. 2. połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ataków Lyonu, i wkrótce Ada Hegerberg stanęła przed stuprocentową szansą - najpierw trafiła prosto w Kasię Kiedrzynek, a dobijając uderzyła obok bramki. Swoją okazję miały też piłkarki PSG - Cruz Trana zagrała świetne prostopadłe podanie do Delie, a ta w sytuacji sam na sam uderzyła obok słupka. W końcówce ataki Lyonu były coraz intensywniejsze, ale w dogrywce sytuacja uspokoiła się - najwyraźniej żadna z drużyn nie chciała ryzykować, jakkolwiek Kiedrzynek została kilka razy zatrudniona z dystansu. W rzutach karnych Kiedrzynek i Bouhaddi obroniły po jednym karnym, ale to polska bramkarka zmarnowała decydującego karnego uderzając obrok bramki - ogromna szkoda, że mecz w którym spisywała się naprawdę dobrze zakończył się dla niej tak fatalnie



