Nie da się ukryć, że atmosferę napędzała ekipa z sektorów 33-39 czyli ogólnie łuk i trybuny za bramką. Niewiarygodne jak ludzie potrafia się bawić. A odśpiewanie hymnu w trakcie meczu było piękną wzruszającą sprawą.
Co do wygwizdania hymnu rywali, to znając poprzednie zachowania, zdziwiłem się trochę gdy słyszałem gwizdy i ten charakterytyszny ryk.
Ale zostaliśmy sprowokowani przez Kuhbauera...
Czadowe byo skandowanie: "Do widzenia!" i "Na kolana!".
A fala, zajebista sprawa, jak raz się rozbujała to krążyła po trybunach z osiem razy.



