Grupa B
Niemcy - Szwecja 0:0
Obawiałem się tego meczu, bo Szwedki przegrały dotychczas wszystkie 11 meczów o punkty z Niemkami, a porażka w pierwszym meczu grupy śmierci postawiłaby je w bardzo trudnej sytuacji. Na szczęście piłkarki ze Skandynawii po solidnym występie wywalczyły remis w meczu z najtrudniejszym grupowym rywalem. Szwedki wystąpiły z tym samym doświadczonym trzonem zespołu (Lindahl, Fischer, Sieger, no i oczywiście Lotta Schelin), natomiast Niemki w nieco odmłodzonym składzie z młodymi Daebritz i Magull na skrzydłach. 1. połowa była dość wyrównana, oba zespoły próbowały atakować i były groźne przy kontrach, czystych sytuacji jednak brakowało. Najlepszą okazję miały w 9 min. Niemki - po strzale Magull zasłonięta Lindahl z problemami obroniła, ale doszła do odbitej przez siebie piłki i zażegnała niebezpieczeństwo. Lotta Schelin wykonywała ciężką pracę w ataku, w obronie wiele kluczowych interwencji zanotowała weteranka Nilla Fischer. W 2. połowie Niemki osiągnęły już dość wyraźną przewagę, choć potrzebowały czasu aby zamienić ją na sytuacje bramkowe. W 65 min. z lewej strony dograła w pole karne Carolin Simon, a tam rezerwowa Mandy Islacker uderzyła z pierwszej piłki minimalnie obok szwedzkiej bramki. W 71 min. swój moment miały Szwedki - po świetnie wyprowadzonym kontrataku Stina Blackstenius (zdobywczyni kluczowych goli dla Szwecji na ubiegłorocznych Igrzyskach Olimpijskich) znalazła się w sytuacji sam na sam z Schult, ale niemiecka bramkarka obroniła jej strzał nogą. W końcówce Niemki przycisnęły - w 82 min. po dośrodkowaniu świetnej jak zawsze Marozsan strzelała Islacker, ale prosto w Lindahl, a kilka minut później szwedzka bramkarka obroniła strzał Leonie Maier. Mecz bez bramek, ale nie bez emocji, cieszy bardzo dobry w defensywie i nienajgorszy (zwłaszcza zważywszy na klasę rywalek) w ofensywie występ reprezentacji Szwecji. Teraz Trzy Korony muszą pokonać Rosję.



