Holenderki grają na razie znakomicie. 5 meczów - 5 zwycięstw bez dogrywek/konkursów rzutów karnych, a i nie znają umiaru w strzelaniu bramek (na razie 9), więc dominują w tym turnieju jak Niemki za swoich najlepszych czasów. Presja nie zjadła Oranje ani ze Szwedkami, ani z jeszcze mocniejszymi Angielkami. Patrząc chłodno na sprawę to one są faworytkami spotkania finałowego. W nieco innej sytuacji znajdują się natomiast Dunki. Do samego końca drżały o miejsce w fazie pucharowej, więcej bramek od nich zdobyły wyeliminowane już Włoszki i Austriaczki. Mecz półfinałowy na pewno odbije się na ich dzisiejszej dyspozycji, mają 120 minut w nogach + to przełożone spotkanie z Niemkami mogło zachwiać trochę rytm ich przygotowań formy na decydujące boje.
Trzymam kciuki za Nadię Nadim oraz jej partnerki z drużyny. W tym roku mija 25 lat od niesamowitej przygody Duńczyków na Euro, dlaczego by tego nie uczcić?



