Kibicem Arsenalu poczułem się w pełni, kiedy jako łebek popłakałem się po przegranym ćwierćfinale LM z Chelsea bodaj w 2005. Oczywiście już wcześniej sympatyzowałem z Kanonierami, ale wówczas moim nr 1 był... Manchester City, którego mecze na zapleczu Premiership oglądałem na Wizji Sport. Wenchope, Goeter, Stuarat Pearce, Keegan na ławce i odjazdowe wyjazdowe stroje z zielonymi odblaskowymi skarpetami. Udzielałem się potem długo na funpage Man City jako Maciejdinho



