na fejsie to w późniejszej fazie, najpierw musiałem znaleźć w ogóle powiązanie tamtej rodziny z moją, żeby w ogóle wiedzieć, czy to rzeczywiście rodzina. Więc najpierw przeszukiwałem archiwa państwowe (wielkopolska ma najlepsze w Polsce wyszukiwarki do tego) i jak już się upewniłem, ze to rodzina, to ancestry.com bo w USA nie znają pojęcia ochrona danych osobowych i tam można wiele znaleźć. np. spisy powszechne z 1940 są ogólnie dostępne i za darmo. Bardzo pożyteczna sprawa. Jak znalazłem niezyjących przodków, to później znalezienie ich żyjących potomków nie było juz trudne, bo się udzielali na stronie
Radość mojej 93 letniej babci, gdy zobaczyła swoje ślubne zdjęcie z 1950, które wysłała do USA i o nim zapomniała - bezcenne.



