No i karne były, ale trochę się pomyliłem. Do regulaminowego czasu gry było 0-0, a mimo to były karne. Jak zwykle mieszkańcy Ameryki dali o sobie znać, jako ludzie myślący. Bo prawda jest taka, że te nasze europejskie przewagi na wyjeździe to idiotyczny przepis. W karnych Cruzeiro wygrało 5-3, dla Flamengo nie strzelił Diego, a raczej sam Fabio genialnie to wybronił, bo strzał Diego był naprawdę dobry. Sam mecz w sumie dostarczył emocji dzięki otoczce, bo przez te 90 minut niewiele było akcji podbramkowych, takich groźnych. Obie ekipy bardzo zachowawczo chciały nie dać sobie strzelić. Flamengo jedynie dwie poprzeczki zaliczyło, obie od Guerrero, który na początku pięknie uderzył z wolnego, a pod koniec strzałem z zaskoczenia sprzed pola karnego. Ale to były strzały w górną część poprzeczki także tego...
Od północy Santos gra z Palmeirasem. Santos, który wysunął się dopiero co na pozycję wicelidera. Grają okrutnie nudny futbol, over 2.5 to coś, co w ich meczach się nie zdarza. Strzelić rywalowi i zabić mecz, to ukochana taktyka Levira Culpi, ich szkoleniowca. Palmeiras za to ultraofensywna ekipa, która nie straciła na jakości z przodu po odejściu Jesusa. Warto popatrzeć, bo oni powinni rozerwać szczelną defensywę Santosu.



