Macedoński futbol zapadł już w sen zimowy. W tabeli Prvej Ligi prowadzi Skendija Tetovo, która wypracowała osiem punktów przewagi nad broniącym tytułu Vardarem. Jakkolwiek w bezpośrednim starciu Vardar wygrał 4:2, to jednak zadyszka stołecznych w październiku (trzy mecze bez zwycięstwa z rzędu) pozwoliła piłkarzom z Tetova na skuteczną - jak narazie - ucieczkę.
Zaskakująco dobrze radzi sobie Akademija Pandev - klub początkowo stworzony dla szkolenia juniorów zajmuje teraz 4. miejsce w Prvej Lidze i ma w swojej kadrze, oprócz utalentowanych nastolatków (m.in. dobrze spisujący się w młodzieżowej reprezentacji Macedonii Jani Atanasov), kilku ciekawych starszych piłkarzy. Jest wśród nich przeżywający druga młodość weteran Zoran Baldovaliev (osiem goli w tym sezonie), oraz młodszy brat Gorana Pandeva Sasko.
Dla mnie wydarzeniem sezonu jest oczywiście powrót Cementarnicy 55 Skopje do 3. ligi - po pięciu sezonach wegetacji w 4. lidze OFL Kisela Voda w końcu wróciliśmy na poziom rozgrywek który jest porządnie relacjonowany w mediach. Runda jesienna poszła nam średnio - 11 punktów w 12 meczach nie jest zbyt dobrym wynikiem, ale zremisowaliśmy 1:1 z kandydatem do awansu Goblenem Junior i pokonaliśmy 1:0 wyżej notowany Petrovec, a porażki były najczęściej minimalne. W składzie Cementarnicy ostał się pamiętający czasy sprzed spadku do 4. ligi bramkarz Pandil Dumić (debiutował on w naszych barwach jeszcze w 2. lidze!), a w ataku prym wiedzie pozyskany przed sezonem z FK Gorno Lisice Hristijan Volkanovski, który zanotował świetny początek sezonu (trzy gole w pierwszych dwóch meczach). Rundę wiosenną zaczynamy meczem u siebie z ostatnim w tabeli FK Volkovo 1964 - musimy to wygrać (na wyjeździe pokonaliśmy ich 4:3).
Na arenie europejskiej było kapitalnie - Macedonia uzyskała najwyższy roczny współczynnik w historii występów w europejskich pucharach - 3.125, i awansowała na 37. miejsce w rankingu UEFA. Vardarowi nie udał się co prawda występ w fazie grupowej LE, ale w rundzie play-off wyeliminowali Fenerbahce (w pierwszym spotkaniu dużo szczęścia - po szybko straconym golu Turcy gnietli cały mecz, by w doliczonym czasie gry stracić kuriozalnego samobója). Skendija drugi sezon z rzędu dotarła do fazy play-off, w połączeniu ze stabilnymi finansami sugeruje to, że mogą stać się stałym bywalcem w dalszych fazach eliminacyjnych europejskich pucharów.



