U mnie to samo. Znajomi, którzy wiedzą, że z Zośką siedzimy na dupie, czasem pytają, jak specjalnie uczcimy ten dzień, ale mnie się chce śmiać na to. Co tu czcić i jak? Na siłę wypić musujące wino, którego nie lubimy?
U nas chyba właśnie tak będzie w przyszłym roku. Ja bym wolała jednak, żeby miasto nie rezygnowało z wielkiego pokazu, ale za to żeby trudniej było fajerwerki kupić. U mnie strzelają już od tygodnia i strzelać będą jeszcze przez pierwszy tydzień stycznia. Wkurza mnie to nie dlatego, że pies się wkurwia i szczeka, ale przede wszystkim dlatego, że to niebezpieczne. Wczoraj szliśmy z młodą i po drugiej stronie ulicy dwóch szczyli, którzy mogli mieć max 10 lat, cały czas rzucało petardy na ulicę. Nie wiem, kto im to kupuje albo sprzedaje, ale ma nierówno pod sufitem raczej.


